Posts Tagged ‘wiesław czernikiewicz’

Kastrować czy nie kastrować – oto jest pytanie

Na fali informacji na temat “polskiego Fritzla” politycy powrócili do tematu tzw. kastracji farmakologicznej. Premier Donald Tusk zapowiedział, że chce jej wprowadzenia, zaraz potem wypowiedział się minister sprawiedliwości, a po nim głos zabrała również Ewa Kopacz, minister zdrowia.

Zanim przejdę do problemu owej “kastracji farmakologicznej”, to chciałbym odnieść się do pewnej części wypowiedzi Donalda Tuska, bo trudno pozostawić ją bez komentarza. Pan premier, pytany o problem praw człowieka w kontekście przymusowej kastracji, był łaskaw powiedzieć:

“Wobec takich indywiduów, takich kreatur, nie można zastosować terminu człowiek.”

Rozumiem emocje, jakie wywołuje sprawa z Siemiatycz. Rozumiem emocje, jakie większość z nas odczuwa wobec sprawców krzywdzenia dzieci. Ale od premiera, gdy wypowiada się publicznie, oczekiwałbym rozumu i odpowiedzialności. Premier nie może o grupie obywateli, nawet takich, wypowiadać się w sposób podważający prawa człowieka. Właśnie poszanowanie praw człowieka odróżnia nas od “kreatur”. Nie wierzę zresztą, iż była to kwestia emocji, jestem głęboko przekonany, że premier wypowiedział się w pełni świadomie, po prostu “pod publikę”.

Pomysł “kastracji farmakologicznej” powraca co jakiś czas jak bumerang, bo jest nośny medialnie. Samo określenie jest jednak już bardzo mylące. Kastracja to proces z definicji nieodwracalny. To, co politycy proponują, to terapia farmakologiczna, a nie żadna kastracja. Polega na podawaniu pacjentowi leków obniżających popęd seksualny. Jest to proces całkowicie odwracalny. Leki działają bowiem tak długo, jak długo pacjent je przyjmuje. Po ich odstawieniu popęd szybko wraca do normy. Politycy, opowiadając ochoczo przed kamerami o przymusowej terapii, nie informują, jak zamierzają zmusić kogoś, kto już zakończył odbywanie kary, do przyjmowania leków, nie narażając przy tym siebie i państwa na przegrane procesy przed Trybunałem Praw Człowieka.

Opowiadanie o przymusowej kastracji jest atrakcyjne medialnie. Mówienie o tym, co naprawdę trzeba zrobić, tak atrakcyjne już nie jest. To żmudna praca, a tej politycy nie lubią. A co trzeba zrobić?

  1. Trzeba zreformować cały system resocjalizacji w zakładach karnych, a właściwie po prostu go stworzyć. Nie wystarczy zamknąć pedofila na 3 lata w więzieniu, bo wyjdzie i wróci do swojego procederu. Trzeba zapewnić mu terapię jego zaburzenia w czasie odbywania kary. Terapia obejmuje: psychoterapię, terapię behawioralną i terapię farmakologiczną. Niezwykle ważne jest, by ten czas, gdy sprawca jest w dyspozycji państwa, siedząc w więzieniu, wykorzystać na to, by wypracować w nim chęć leczenia się. Od tej chęci zależy w dużej mierze skuteczność terapii, zwłaszcza, gdy wyjdzie on na wolność.
  2. Trzeba stworzyć system leczenia po odbyciu kary, czyli ośrodków terapeutycznych. Warto przy tym pamiętać, że terapia w nich nie może być odpłatna, gdyż osoby, która właśnie wyszła z więzienia, nie stać na płacenie, bo nikt nie chce zatrudniać byłego więźnia, zwłaszcza pedofila.
  3. Trzeba pamiętać, że na razie mówimy tylko o osobach, które już skrzywdziły dziecko i zostały na tym złapane. A co z całą resztą? Dzięki działaniom Narodowego Funduszu Zdrowia nie ma już w Polsce sieci poradni seksuologicznych. Trzeba tę sieć poradni odtworzyć, kształcić specjalistów, bo – z całym szacunkiem dla istniejących w mediach prof. Zbigniewa Lew Starowicza, prof. Zbigniewa Izdebskiego, dr Stanisława Dulko, prof. Wiesława Czernikiewicza, czy kilku innych, brakuje nam seksuologów, a ci, którzy są, nie będą przecież pracować wiecznie.

Problem w tym, że takie działania, w dodatku długofalowe, nie są tak atrakcyjne medialne, jak opowieści o kreaturach, kastrowaniu, itp. Od premiera i ministrów oczekiwałbym jednak, że, poza naturalnym zabieganiem o poparcie i wygraną wyborczą, będą również zajmowali się rządzeniem, czyli rozwiązywaniem problemów

Buy T-MobilePhones and Save. | Thanks to Highest CD Rates, Credit Card Offers and UK Loan