Archiwum dla tagu ◊ prawo ◊

Polityczne igrzyska wokół rejestru
Saturday, December 12th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Politycy lubią temat pedofilii. Niewiele o nim wiedzą, niewiele rozumieją, prawdę mówiąc, podejrzewam, że niewiele ich on obchodzi. Ale za to jest medialny. To dobrze brzmi przed kamerą, gdy poseł, senator, minister, czy premier mówi o tym, jak to on będzie dzielnie walczył z pedofilią i pedofilami. Nie jest ważne, czy to, co proponuje takowe indywiduum, ma jakikolwiek sens. Ważne jest to, czy skoczą słupki w sondażach.

Mieliśmy więc 2 kadencje temu co chwilę występujących posłów SLD, którzy obiecywali, zapowiadali wielkie zmiany w prawie. I co? Ano, i nic. Mieliśmy więc ministra z PIS Zbigniewa Ziobrę, który chwalił się publicznie, że to dzięki niemu policjanci mogą prowadzić prowokacje w sieci. Minister nie był chyba zbyt pracowitym studentem prawa, bo nie zauważył, że przepis, do uchwalenia którego doprowadził, nie nadaje się w ogóle do praktycznego wykorzystania, bo jest po prostu głupio sformułowany. Mieliśmy też premiera, który opowiadał o tym, jak to będzie kastrował chemicznie pedofilów, nie bacząc na to, że nie istnieje coś takiego jak chemiczna kastracja, a prawo już pozwalało w tym momencie na stosowanie terapii farmakologicznej, bo to właśnie premier nazwał radośnie kastracją.

Dziś mamy kolejny polityczno-pedofilski cyrk. Oto bowiem politycy PIS domagają się, by sąd obowiązkowo po skazaniu publikował, również w internecie, wizerunek pedofila.

  1. Publikacja wizerunku nie podniesie niczyjego bezpieczeństwa. Zwykły obywatel niewiele może zrobić z informacją, iż jego sąsiad był skazany za przestępstwo seksualne przeciwko dzieciom. Nie jesteśmy tak mobilni i nie mamy takich warunków, by w takiej sytuacji np. przeprowadzić się na drugi koniec miasta.
  2. Opublikowanie wizerunku naraża osoby, które odbyły karę, na niebezpieczeństwo linczu. Wiem, że to niepopularne, ale nie skazujemy nikogo na to, że będzie dożywotnio nękany. Skazujemy go na karę pozbawienia wolności przez określony czas.
  3. Niedawno uchwalono ustawę, która wchodzi w życie 1 stycznia. Wprowadza ona przymusową terapię pedofilów. Upublicznianie ich danych utrudni pracę terapeutom. Jest to więc nielogiczne.
  4. No, i najważniejsze. Większość przypadków molestowania seksualnego ma miejsce w domu rodzinnym. Jeśli skazany molestował własne dziecko, to upublicznienie jego danych oznacza również upublicznienie danych jego ofiary, a – co za tym idzie – jej stygmatyzację.

Od dawna już prosimy polityków, by wprowadzić w Polsce rejestr sprawców przestępstw seksualnych wzorowany na rozwiązaniach brytyjskich. Sprawca trafiałby do takiego rejestru dożywotnio. Każda zmiana miejsca pobytu (przeprowadzka, wyjazd na weekend, wyjazd zagraniczny, itd.) wymagałaby zgłoszenia na policji. Rejestr byłby dostępny wyłącznie dla odpowiednich służb, nie byłby dostępny publicznie.

No, tak… Ale to już nie jest tak medialne…

Niekompetencja lub oszukiwanie
Sunday, December 14th, 2008 | Autor: Jakub Śpiewak

Polska jako jeden z ponad 30 krajów podpisała Konwencję Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. Podpisanie nastapiło w lipcu 2007 roku. Do tej pory ani jedno państwo konwencji tej nie ratyfikowało. Polska przymierza się do ratyfikacji. W październiku Rada Ministrów przyjęła i skierowała do sejmu projekt nowelizacji kodeksu karnego, który ma jakoby dostosować nasze prawo do przepisów tej konwencji. 15-16 grudnia Ministerstwo Sprawiedliwości organizuje nawet specjalną konferencję w sprawie Lanzarote.

Z premedytacją napisałem “jakoby”. Dziwne to bowiem dostosowywanie, które nie dostosowuje. Nawet jeśli Sejm w ekspresowym tempie uchwali nowelizację ustawę, senat zaakceptuje, a prezydent podpisze, to i tak nasze prawo będzie w sposób istotny niezgodny z konwencją z Lanzarote. Artykuł 20. konwencji brzmi bowiem tak:

Artykuł 20 – Przestępstwa dotyczące pornografii dziecięcej

1. Każda ze Stron przyjmuje konieczne środki ustawodawcze lub inne w celu zapewnienia karalności zachowania umyślnego polegającego na:

a. produkowaniu pornografii dziecięcej;oferowaniu lub udostępnianiu pornografii dziecięcej;

c. dystrybucji lub przesyłaniu pornografii dziecięcej;

d. pozyskiwaniu pornografii dziecięcej dla siebie lub innej osoby;

e. posiadaniu pornografii dziecięcej;

f. świadomym pozyskiwaniu dostępu do pornografii dziecięcej za pośrednictwem technologii informacyjnych i telekomunikacyjnych.

2. Dla celów niniejszego Artykułu, pojęcie „pornografia dziecięca” oznacza jakikolwiek materiał, który wizualnie przedstawia dziecko uczestniczące w rzeczywistej lub udawanej czynności wyraźnie seksualnej lub jakiekolwiek przedstawianie narządów płciowych dziecka głównie w celach seksualnych.

3. Każda ze Stron może zastrzec sobie prawo do wyłaczenia w całości lub części stosowania ustępu 1 lit. a) oraz lit. e) w odniesieniu do produkcji i posiadania materiałów pornograficznych;

- składających się wyłącznie z udawanego przedstawiania lub realistycznych obrazów nieistniejącego dziecka;

- z udziałem dzieci, które osiągnęły wiek określony w wyniku zastosowania art. 18 ust. 2, w sytuacji, gdy obrazy te zostały wytworzone przez nie i są w ich posiadaniu za ich zgodą i wyłącznie na ich prywatny użytek.

4. Każda Strona może zastrzec sobie prawo do wyłączenia stosowania w całości lub części ustępu 1 lit. f).

Wyróżniłem dość istotny fragment, na który warto zwrócić uwagę. Konwencja z Lanzarote wskazuje bowiem, iż bez sensu byłoby zamykanie do więzienia dzieciaków, które się nawzajem fotografują. Wiek, o którym mowa w konwencji, to w przypadku Polski granica 15 lat. Jeśli mamy więc na przykład 2 osoby w wieku 15-18 lat, ci młodzi ludzie zrobią sobie nawzajem za obopólną zgodą zdjęcia i tylko te osoby będą posiadać te zdjęcia, to, zgodnie z konwencją, prawo krajowe może zwalniać je z odpowiedzialności karnej.

I tu mamy do czynienia ze sporą niezgodną z polskim kodeksem karnym, który w Art. 202 par. 3 mówi tak:

Kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, przechowuje lub posiada albo rozpowszechnia lub publicznie prezentuje treści pornograficzne z udziałem małoletniego albo treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Tłumacząc z prawniczego na polski, w naszym kraju na własny użytek pornografię z udziałem osoby w wieku 15-18 lat może posiadać każdy, również osoba, która na tym zdjęciu nie występuje, w tym dorosły, choć podpisana przez Polskę konwencja z Lanzarote zezwala jedynie na to, by treści takie posiadały występujące na zdjęciu czy w filmie dzieci.

Dotyczące tego problemu przepisy kodeksu karnego nie zostały poprawione w projekcie nowelizacji, którą 9 października przyjęła Rada Ministrów. Oczywiście, dziś kodeks karny nie musi być dostosowany do konwencji, której jeszcze nie ratyfikowaliśmy. Problem w tym tylko, że w uzasadnieniu do tego projektu napisano wyraźnie, iż ma on dostosować nasze prawo właśnie do konwencji z Lanzarote. 

Widzę tylko dwa wyjaśnienia tej sytuacji. Albo ktoś jest wprowadza nas w błąd, mówiąc, że dostosowuje prawo, choć nie dostosowuje albo ktoś jest tak niekompetentny, że nie widzi, iż popełnia błąd. Sam nie wiem, która wersja jest gorsza.

To jednak mały pikuś. Oto kilka cytatów z Decyzji ramowej Rady 2004/68/WSiSW z dnia 22 grudnia 2003 r. dotycząca zwalczania seksualnego wykorzystywania dzieci i pornografii dziecięcej

Artykuł 1 Definicje

Do celów niniejszej decyzji ramowej:

a) “dziecko” oznacza każdą osobę w wieku poniżej 18 lat;

b) “pornografia dziecięca” oznacza materiał zawierający treści pornograficzne, które przedstawia lub prezentuje:

i) rzeczywiste dziecko uczestniczące w czynności wyraźnie seksualnej lub poddające się takiej czynności, w tym lubieżne okazywanie narządów płciowych lub miejsc intymnych dziecka; lub

ii) rzeczywistą osobę, która sprawia wrażenie, że jest dzieckiem, uczestniczącą lub poddającą się czynności określonej w ppkt i); lub

iii) realistyczne obrazy nieistniejącego dziecka, uczestniczącego lub poddającego się czynności określonej w ppkt i);

c) “system komputerowy” oznacza urządzenie lub zespół wzajemnie połączonych lub powiązanych ze sobą urządzeń, z których jedno lub więcej dokonuje, zgodnie z programem, automatycznego przetwarzania danych;

d) “osoba prawna” oznacza jakąkolwiek jednostkę posiadającą taki status zgodnie z prawem właściwym, z wyjątkiem państw lub innych organów publicznych wykonujących władzę państwową oraz publicznych organizacji międzynarodowych.

a dalej czytamy:

Artykuł 3. Przestępstwa związane z pornografią dziecięcą

1. Każde Państwo Członkowskie podejmuje niezbędne środki w celu zapewnienia poddania karze następujących czynów popełnionych umyślnie, bez względu na to, czy zostały popełnione z wykorzystaniem systemu komputerowego, jeżeli zostały popełnione bez uprawnienia:

a) produkcja pornografii dziecięcej;

b) dystrybucja, rozpowszechnianie lub przesyłanie materiałów z pornografią dziecięcą;

c) dostarczanie lub udostępnianie materiałów z pornografią dziecięcą;

d) nabywanie lub posiadanie materiałów z pornografią dziecięcą.

2. Państwo Członkowskie może wyłączyć z zakresu odpowiedzialności karnej czyn związany z pornografią dziecięcą:

a) określony w art. 1 lit. b) ppkt ii), gdy osoba rzeczywista, która sprawia wrażenie, że jest dzieckiem w chwili prezentacji, miała 18 lub więcej lat;

b) określony w art. 1 lit. b) ppkt i) i ii) w przypadku produkcji i posiadania, gdy wizerunki dzieci, które osiągnęły wiek wystarczający do wyrażenia zgody na swój udział w czynnościach o charakterze seksualnym, są produkowane lub znajdują się w posiadaniu za ich zgodą i wyłącznie dla ich prywatnych celów. Nawet jeżeli wyrażenie zgody zostało potwierdzone, nie zostanie ona uznana za ważną, jeżeli dla jej uzyskania sprawca wykorzystał np. przewagę wiekową, dojrzałość, pozycję, status, doświadczenie lub zależność pokrzywdzonego;

c) określony w art. 1 lit. b) ppkt iii), gdy zostało stwierdzone, że materiały pornograficzne są produkowane lub znajdują się w posiadaniu osoby je produkującej wyłącznie dla jej prywatnego użytku, w takim zakresie, w jakim materiały pornograficzne określone w art. 1 lit. b) ppkt i) i ii) nie zostały wykorzystane do celów ich produkcji, a także pod warunkiem że czyn ten nie stwarza ryzyka rozpowszechnienia takich materiałów.

Zapisy podobne do tych, które zawiera konwencja z Lanzarote, są więc w decyzji ramowej Rady Unii Europejskiej z 2004 roku. Obowiązują już 4 lata. Decyzja ramowa Rady Unii Europejskiej jest aktem wiążącym dla wszystkich praw członkowskich. Mówiąc wprost: już 4 lata temu powstały przepisy, do których powinniśmy byli dostosować polskie prawo, ale nie zostało to zrobione.

Skoro już tak sobie piszemy o sprawach prawnych, to warto wspomnieć o kilku innych rządowych niedoróbkach.

Od wielu lat politycy dużo mówią o tym, iż trzeba dać policji skuteczne narzędzia prawne, by policjanci mogli prowadzić prowokacje w sprawach dotyczących pornografii, polegające na podszywaniu się przez funkcjonariuszy pod dzieci. Właśnie podobno w tym celu rząd w projekcie nowelizacji kodeksu karnego (z 9 października 2008 roku) wpisał zupełnie nowe przestępstwo:

Art. 202a. Kto w celu popełnienia przestępstwa określonego w art. 197 § 3 pkt 2 lub art. 200, jak również produkowania lub utrwalania treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej 15 lat, nawiązuje kontakt z małoletnim za pośrednictwem systemu teleinformacyjnego lub sieci telekomunikacyjnej i podejmuje czynności zmierzające do spotkania z nim, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Problem w tym, że takie brzmienie przepisu oznacza, iż nadal konieczny jest udział małoletniego, czyli dziecka, by można było uznać, iż popełniono przestępstwo. Jeśli ktoś będzie rozmawiał z udającym dziecko policjantem, to nie nawiąże kontaktu z małoletnim, czyli przestępstwa nie popełni.

Na usprawiedliwienie rządu można dodać, iż w tym samym projekcie zapisano nowelizację Art. 19 Ustawy o policji, dopisując nowy art. 202a do katalogu przestępstw, w przypadku których policji wolno stosować działania operacyjne. Tłumacząc to na język codzienności, policjant będzie udawał dziecko, nie może co prawda postawić zarzutów osobie, która złoży mu propozycję seksiualną, ale będzie można rozpocząć wobec tej osoby działania operacyjne i czekać, aż osoba ta nawiąże kontakt z prawdziwym dzieckiem.

Nie jest to jednak takie oczywiste. Na stronie ministerstwa sprawiedliwości znaleźć można bowiem inny projekt nowelizacji, w którym pojawiają się artykuły 202a i 202b, o następującej treści:

Art. 202a. § 1. Kto utrwala treści pornograficzne z udziałem osoby bez jej zgody, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Kto sprowadza, przechowuje lub posiada treści pornograficzne z udziałem osoby, która nie wyraziła zgody na utrwalanie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Art. 202b. Kto rozpowszechnia obraz nagiej osoby bez jej zgody, utrwalony z użyciem przemocy, przez nadużycie zaufania lub podstępem, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Powstaje więc pytanie, jakie w końcu brzmienie ma mieć ten przepis? Czy rząd chce tu wprowadzić prawo zbliżające nas do możliwości stosowania prowokacji czy też umożliwiające ściganie osób rozpowszechniających treści pornograficzne wytworzone bez zgody osoby w nich występujących? Na zdrowy chłopski rozum to jednak dwie zupełnie różne sprawy.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej “ciekawostce” uchwalonej przez rząd. Oto bowiem w projekcie nowelizacji kodeksu karnego pojawia się taki zapis:

Skazując sprawcę na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonywania za przestępstwo skierowane przeciwko wolności seksualnej, popełnione w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych, sąd może orzec umieszczenie sprawcy, po odbyciu tej  kary w zakładzie zamkniętym albo skierowanie go na leczenie ambulatoryjne, w celu przeprowadzenia terapii farmakologicznej i psychoterapii, zmierzających do obniżenia jego popędu seksualnego. Terapii farmakologicznej nie stosuje się, jeżeli jej przeprowadzenie spowodowałoby poważne niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia skazanego.

Oto rząd dokonał odkrycia na miarę światową i w ogóle się tym nie chwali. Biorąc pod uwagę zacięcie autopromocyjne tego gabinetu, to aż dziw bierze. Okazuje się, że istnieje możliwość obniżania popędu seksualnego, a więc manipulowania poziomem hormonów, za pomocą psychoterapii. Skoro można poprzez psychoterapię manipulować poziomem hormonów, to mam nadzieję, że Pan Premier, Pan Minister Sprawiedliwości i Pani Minister Zdrowia zapewnią mi psychoterapię, która wyleczy mnie z cukrzycy, w końcu to też choroba polegająca na problemie z hormonami.

Politycy od lat obiecują, że zajmą się na poważnie problemem przestępczości seksualnej wobec dzieci. Gdy wybucha jakaś głośna medialnie sprawa, wystepują przed kamerami i opowiadają nam różne ciekawostki. Może warto wreszcie zacząć ich rozliczać z ich obietnic? Również ten rząd zlożył ich wiele. Tyle że póki co na obietnicach się kończy.

Rząd zmienia prawo
Tuesday, October 07th, 2008 | Autor: Jakub Śpiewak

Rząd w ramach ofensywy legislacyjnej zmienia polskie prawo również pod kątem skuteczniejszej walki z przestępczością seksualną wobec dzieci. Zmiany idą w dobrym kierunku. Cieszą mnie one podwójnie. Po pierwsze, dlatego że będziemy mieli lepsze prawo, po drugie zaś – bo to pierwszy rząd, który słucha innych. M.in. ja sam zgłaszałem pewne uwagi do pierwotnych wersji projektów.

Większość mediów zainteresowała się przede wszystkim przepisami, które dotyczą tzw. kastracji farmakologicznej. Pisałem już, że nie jest to żadna kastracja. Również w projekcie ustawy mowa o terapii farmakologicznej. Co ważne, w uchwalonej ostatecznie przez rząd wersji projektu mowa o stosowaniu łącznie terapii farmakologicznej i psychoterapii.

Niezwykle ważną zmianą jest jednak projekt wpisania do kodeksu karnego nowego przestępstwa, jakim będzie już sama próba nawiązania kontaktu z dzieckiem przez internet w celach seksualnych. Dzięki temu wreszcie policjanci będą mogli stosować prowokację policyjną w takich sprawach.

Kolejny odkrywczy dziennikarz
Saturday, October 04th, 2008 | Autor: Jakub Śpiewak

Po raz kolejny media przygotowały prowokację, mającą na celu udowodnienie tezy “pedofile łowią dzieci w internecie”. Tym razem wykazał się dziennikarz “Wiadomości” nadawanych przez TVP1. Od jakichś 6 lat co jakiś czas dziennikarz, któremu brak pomysłów na dobry temat, wpada na odkrywczy pomysł (bo przecież każdy – jak mniemam – jest przekonany, że odkrywa przed nami terra incognita), by zalogować się na czat i udawać tam dziecko. Oczywiście każda taka dziennikarska akcja ma niemal identyczny scenariusz:

  1. Z braku lepszych pomysłów na materiał (a zarobić trzeba) dziennikarz wpada na genialny pomysł, po czym loguje się na czat jako Ania14, Kasia13, Martusia12 lub z podobnie brzmiącym nickiem.
  2. Natychmiast po wejściu udający dziecko dziennikarz zostaje zasypany propozycjami o charakterze ewidentnie seksualnym.
  3. Dziennikarz wybiera spośród proponujących jednego “pechowca”, z którym kontynuuje rozmowę i w jej efekcie umawia się na spotkanie.
  4. Podekscytowany dziennikarz dzwoni na policję i informuje o tym, że straszny zboczeniec umówił się z nim jako dzieckiem w efekcie super-profesjonalnej prowokacji dziennikarskiej.
  5. Policjanci, najpewniej obawiając się medialnej krytyki w przypadku odmowy współpracy z czwartą władzą, jadą z dziennikarzem na miejsce spotkania, zakuwają delikwenta w kajdanki (ku uciesze filmującego to kamerzysty lub robiącego zdjęcia fotororeportera) i odwożą na komisariat.
  6. Redakcja, w której zatrudniony jest wybitny dziennikarz śledczy, publikuje sensacyjny artykuł, audycję radiową lub news w telewizyjnym serwisie internetowym.
  7. Prokurator każe policjantom popukać się w czoło, odmawia wszczęcia postępowania ze względu na brak znamion przestępstwa i nakazuje natychmiast wypuścić owego “groźnego zboczeńca”.
  8. (opcjonalnie) Media donoszą o niekompetencji organów ścigania, które wypuściły na wolność “stanowiącego zagrożenie dla dzieci pedofila schwytanego dzięki bohaterskiej prowokacji dziennikarskiej”.
  9. (opcjonalnie) Redakcja zwraca się do mnie jako do szefa Fundacji Kidprotect.pl, oczekując ode mnie, że potępię w czambuł niekompetentnego prokuratora przed kamerą i jest wyraźnie rozczarowana, gdy mówię, że prokurator zrobił to, co do niego należało.
  10. (opcjonalnie) Gdy już redaktorzy zrozumieją, że “dura lex sed lex”, zwracają się do mnie jako do szefa Fundacji Kidprotect.pl, oczekując, że wypowiem się do kamery na temat złych polityków, którzy nie robią nic by zmienić prawo.

Tak, to prawda, dzieci są narażone w internecie na kontakt z osobami, które mają wobec nich złe intencje. Tyle że to już od dawna wiemy.

Nie, to nieprawda, że złapana w ten sposób osoba to na pewno pedofil. Większość sprawców molestowania seksualnego dzieci nie ma zaburzenia popędu seksualnego, jakim jest pedofilia. To ludzie zdemoralizowani, ale nie chorzy, a pedofil to osoba chora. Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest po prostu niemądre.

Nie, prokurator nie popełnił błędu. Dobrem chronionym przez art. 200 Kodeksu karnego jest dobro dziecka (małoletniego). Jeśli dobro to nie zostało naruszone, a nie zostało, skoro w całej historii nie było dziecka, tylko podszywający się pod nie dziennikarz, to nie popełniono żadnego przestępstwa. Art. 200 par. 1 KK mówi o obcowaniu płciowym i innych czynnościach seksualnych, a nie o rozmowie na czacie, czy spotkaniu w kawiarni. Skoro nie było przestępstwa, to jest – jak mawiał Jarosław Kaczyński – oczywistą oczywistością, że prokurator nie mógł wszcząć postępowania karnego.

Nie, policjanci nie zrobili dobrze, biorąc udział w całej tej maskaradzie. Dlaczego? Bo nie powinni zatrzymywać kogoś, wiedząc, że nie popełnił czynu przestępczego, nawet jeśli uważają (a słusznie), iż to, co zrobił było naganne. Jeśli nie wiedzieli, że w tym przypadku nie ma mowy o przestępstwie, to znaczyłoby, że nie znają prawa. Ale na ogół świetnie wiedzą, tylko boją się nagonki medialnej pod hasłem “zła policja nie chce współpracować z dziennikarzami i zwalczać pedofilów”. Policja nie jest od tego, by ulegać dziennikarskiej potrzebie sensacji.

Tak, to prawda, policjantom póki co nie wolno stosować prowokacji w takich sprawach. Ustawa o policji w art. 19 wymienia przestępstwa, przy których wolno posługiwać się prowokacją. Znalazł się tam co prawda art. 200 KK (ten, który mówi o molestowaniu dzieci), ale sam zapis z kodeksu karnego uniemożliwia skuteczne korzystanie z tego narzędzia policyjnego. W ustawie o policji nie ma jednak zapisu umożliwiającego stosowanie prowokacji w sprawach związanych z pornografią dziecięcą. Zbigniew Ziobro, jako minister sprawiedliwości, zapomniał go dopisać do nowelizacji ustawy o policji.

Nie, nie jest prawdą, że politycy nic nie robią. Przez ostatnie lata politycy przyzwyczaili nas do tego, że dużo mówią, a mało robią, szczególnie w sprawie walki z przestępczością seksualną wobec dzieci. Tyle że akurat rządząca obecnie ekipa w tej sprawie pracuje aktywnie i mądrze, jak żadna z poprzednich. Nie należę do fan clubu Donalda Tuska, politykom jako takim nie ufam na wszelki wypadek, ale zwykła sprawiedliwość nakazuje mi stanąć tu w obronie obecnego rządu, bo wiem, jakie prace obecnie są prowadzone, wiem, jakie zmiany w prawie są przygotowywane i są to zmiany idące w dobrym kierunku. Jedną z przygotowywanych zmian jest wprowadzenie zapisu penalizującego przygotowanie do przestępstwa z art. 200, zapis ten umożliwi policjantom korzystanie z prowokacji.

Tak, to niedobrze, że dziennikarze uganiają się za tanią sensacją. W tej sprawie potrzeba rozumu, a nie sensacji; w tej sprawie brakuje mądrych artykułów, mądrych programów, mądrej presji ze strony mediów na polityków, a presja taka jest potrzebna. Szczególnie od publicznej, utrzymywanej również z moich pieniędzy, telewizji oczekiwałbym pogłębionej refleksji, spokoju, mądrości… Dobrze, dobrze… Wiem, że to naiwne oczekiwanie.

Ziobro udaje, że nie jest populistą
Monday, September 29th, 2008 | Autor: Jakub Śpiewak

Zbigniew Ziobro ostatnio znany był głównie z tego, że miał kłopot w odróżnieniu Warszawy od Krakowa lub też problemu w synchronizacji kalendarza, co uniemożliwiło mu stawienie się w parlamencie, gdy sejmowa komisja obradowała nad wnioskiem o uchylenie mu immunitetu. Przyznam, iż należę do tych osób, które liczyły, iż ostatni wyrok wyborczy pozwoli odpocząć od osoby byłego ministra sprawiedliwości. Niestety, moje nadzieje okazały się płonne.

Ex-minister po raz kolejny postanowił wypowiedzieć się w kwestii walki z pedofilią w myśl zasady “jeśli nie wiesz, jak zaistnieć w mediach, a masz parcie na szkło, powiedż, żeby ćwiartować pedofilów”. Ku sprawiedliwości trzeba przyznać, że w ostatnim czasie przed nim zasadę tę zastosował w praktyce premier Donald Tusk. Cóż zatem zaproponował tym razem Ziobro?

Podniesienie kar za gwałt na nieletnim z 2-12 na 5-15 lub 5-25 lat więzienia.

Zacznijmy od tego, że kodeks karny nie zna w ogóle pojęcia “nieletni”. Jest to pojęcie pojawiające się w Ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich. Kodeks karny mówi o małoletnim, a konkretnie o małoletnim poniżej lat 15. Ktoś powie, że się czepiam, różnica jednak jest dość istotna. Nieletni, wedle definicji prawnej, to bowiem osoba małoletnia, która popełniła czyn przestępczy lub uległa demoralizacji.

Przepis, w którym chce dokonywać zmian Zbigniew Ziobro, nie dotyczy w ogóle gwałtu. Pojęcie zgwałcenia zapisane jest w innym artykule kodeksu karnego. Tu mowa o karze dla osoby, która “obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub doprowadza takiego małoletniego do poddania się innej czynności seksualnej lub jej wykonania”. Znów, ktoś powie, że się czepiam. Różnica jest jednak istotna. Zgwałcenie to czyn podobny, ale z definicji dokonujący się wbrew woli ofiary. Art. 200 Kodeksu karnego penalizuje natomiast wszelkie formy aktywności seksualnej z osobą, która nie ukończyła 15 roku życia, nawet te, odbywające się za jej zgodą.

Może jestem naiwny, ale od byłego ministra sprawiedliwości i magistra prawa oczekiwałbym nieco lepszego przygotowania merytorycznego.

Jeszcze jeden drobiazg. Średni wyrok w sprawach z artykułu 200 Kodeksu karnego w Polsce wynosi 3 lata przy kodeksowym zagrożeniu od 2 do 12 lat. Czy sama zmiana prawa coś tu da? Wątpię. Wyroki te nie wynikają bowiem z zapisów prawa, ale z mentalności sędziów. Zdrowy rozsądek podpowiadałby z jednej strony podjęcie ogromnej pracy edukacyjnej w tej grupie zawodowej, a z drugiej koncentrowanie się na podnoszeniu dolnej granicy kary.

Ziobro zapowiada też, że w jego projekcie nowelizacji kodeksu karnego pojawi się przestępstwo związane z “propagowaniem i pochwalaniem treści o charakterze pedofilskim” (cokolwiek to znaczy), a także z “wykorzystywaniem ufności dziecka, na przykład w internecie, by wykorzystać je seksualnie”. Obie te rzeczy Ziobro zapowiadał przez cały okres pełnienia funkcji ministra sprawiedliwości. Jakoś nie udało mu się tych obietnic zrealizować. Z całą pewnością jest to wina Platformy Obywatelskiej (bo wygrała wybory) oraz hodowców kanarków (czemu nie?).

Do zasług i zapowiedzi ministra trzeba tu dopisać jeszcze kwestię tzw. prowokacji w sprawach związanych z molestowaniem seksualnym dzieci i pornografii dziecięcej. Ziobro zapowiadał to jeszcze jako szeregowy poseł. Jako minister doprowadził do nowelizacji kodeksu karnego, tyle że zapomniał do art. 19 ustawy o policji dopisać art. 202 Kodeksu karnego, przez co nie można stosować prowokacji w sprawach o pornografię dziecięcą, nie zorientował się też (bo pewnie jego prawniczej wnikliwości to umknęło), że samo dopisanie art. 200 KK do Art. 19 Ustawy o policji nie wystarczy. Obecnie mamy taką sytuację, że Ustawa o policji pozwala policjantom na prowadzenie prowokacji, tyle że zapis kodeksu karnego w praktyce to uniemożliwia, gdyż w sytuacji, gdy funkcjonariusz udaje dziecko, nie następuje żadne przestępstwo.

Minister Ziobro zapowiedział, że liczy na poparcie Donalda Tuska, dodając (dla zachęty), że:

Tusk przez wiele lat obecności w polskim parlamencie nie robił nic na rzecz tego, aby chronić najbardziej bezbronnych, czyli dzieci”.

Gdyby ktoś jeszcze powątpiewał w chęć apolitycznej współpracy (choć któż by śmiał wątpić?), to warto dodać:

“(Tusk) sprzeciwiał się niektórym racjonalnym i sensownym propozycjom, które pozwalają skutecznie chronić dzieci przed straszną przestępczością, która odbija się piętnem na całym ich życiu. (…) Dlatego dziś, kiedy pan premier mówi “tak” dla walki z pedofilami, chcemy traktować to jako szczerą intencję, a nie PR-owski chwyt. Chcemy wierzyć, że pan premier Donald Tusk, który wcześniej nie przejawiał w tym zakresie wrażliwości wobec dzieci pokrzywdzonych przez pedofilów, dziś czyni to szczerze.”

Żarty żartami, temat jednak mało zabawny. A już zupełnie nie jest zabawne, że nawet takie kwestie jak ochrona dzieci przed przemocą seksualną służą politycznej rozgrywce, i to – prawdę mówiąc – czynionej nawet bez specjalnych prób maskowania jej politykierskiego charakteru.

I jeszcze jedno: gdyby poseł Ziobro potrzebował korepetycji z prawa, służę pomocą. Nawet bezpłatnie. Dla dobra publicznego.