Posts Tagged ‘Piotr Waglowski’

Po debacie u premiera – nie będzie cenzury?

Zapowiadana debata premiera z internautami odbyła się. Oczywiście, z premierem spotkali się tylko niektórzy, oczywiście uczestnicy tej debaty nie stanowili reprezentacji internautów. W ogóle trudno mówić o internautach – wszak to po prostu są obywatele RP. Oczywiście, jak to u nas bywa, pojawiło się w sieci sporo szamba: obrzucano wyzwiskami nie tylko premiera, ale i Maćka Budzicha, autora bloga Mediafun.pl i organizatora debaty, a także jej uczestników: dobór osób nie taki, pytania nie takie, ilość zacytowanych pytań z internetu nie taka (swoją drogą, większość raczej nie nadawała się moim zdaniem do cytowania w przestrzeni publicznej). Tutaj można znaleźć roboczy zapis debaty.

Być może pomysł debaty był trickiem wizerunkowym wymyślonym przez doradców premiera. Wcale by mnie to nie zdziwiło. Ale i tak mnie to cieszy. Wskazuje bowiem, iż zdaniem rządzących wizerunkowo korzystne jest rozmawianie z ludźmi, spotykanie się z nimi, słuchanie ich opinii. Być może premier był sztuczny, wiele osób mu to w końcu zarzuca. Wolę jednak taką sztuczność niż spontaniczność poprzedniego premiera, który zapewne powiedziałby protestującym, iż stoją tam, gdzie stało ZOMO, nie są z AK, a ich babcie były w KPP. Nawet jeśli wsłuchiwanie się w “vox populi” to tylko PR i poprawność polityczna, to ja już wolę taki PR i poprawność niż otwarte olewanie. A mam wrażenie, że jednak nie był to tylko trick wizerunkowy.

Jeśli ktoś spodziewał się rozróby, to się zawiódł. Rozmowa była kulturalna, choć czasem trudna. Dla niektórych będzie to zapewne powód, by uznać, iż działały siły nieczyste, cenzura, a wszystko było ustawione. Ja jednak, przyznam, obawiałem się czegoś odwrotnego i cieszę się, że było tak, jak było. Źle by się stało bowiem, gdyby się miało okazać, że oto przyszli blogerzy i obrażali premiera, bo nikt nie traktowałby nas poważnie.

Co udało się ustalić? Przepisy związane z hazardem będą dalej procedowane, zgodnie z planem, ale w ciągu najbliższych dni urzędnicy ustalą, jak usunąć z nich te zapisy, które dotyczą Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. To nie znaczy, że premier wycofał się całkowicie z tego pomysłu. Zawiesza jednak prace nad nimi i podejmie dyskusję społeczną o tym, jak osiągnąć zamierzone cele – czyli jak walczyć z e-hazardem, pornografią dziecięcą i phishingiem w taki sposób, by nie rodziło to obaw o naruszanie podstawowych praw obywatelskich. Trudno było oczekiwać, że premier ot tak uzna, że się mylił. Ważne jednak, że zgodził się zawiesić kontrowersyjne zapisy i zgodził na dyskusję. Od nas zależy, czy będziemy umieli przekonać rządzących do innych zapisów.

Kolejna ważna obietnica to to, że rząd zrobi przegląd wszystkich projektów ustaw, które dotyczą, choćby pośrednio internetu, wstrzyma prace nad nimi i skieruje je do ponownych konsultacji społecznych. To dobrze. Protest przeciwko cenzorskim zapisom może bowiem przerodzić się w szeroką debatę o rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, do czego wzywał Jarosław Lipszyc z Fundacji “Nowoczesna Polska”.

Kolejną obietnicą jest stworzenie dostępnego w sieci systemu pozwalającego każdemu śledzić na bieżąco prace legislacyjne rządu. W czasie debaty Piotr Vagla Waglowski przekonywał premiera, że transparentność procesu legislacyjnego to najlepszy sposób na ochronę przed nieuczciwym lobbyingiem, którego premier ponoć tak się obawiał, że aż ograniczył konsultacje społeczne.

Mam wrażenie, że nie do końca jeszcze do nas dotarło, co tak naprawdę się wydarzyło. A wydarzyło się coś niezwykle istotnego. Oto bowiem zadziałały, dzięki internetowi, mechanizmy społeczeństwa obywatelskiego. Zapisy ustawy wywołały protesty. To się zdarza. Protesty te były na tyle silne, że rząd nie mógł jej ignorować. Nie dlatego, że obawiał się zdemolowania miasta, jak to mają w zwyczaju robić górnicy. I to już jest różnica. Internauci, czyli grupa wydawałoby się – mocno niezorganiz0wana, zdołali wymusić konstruktywną reakcję szefa rządu. Co ważne – byli w stanie odpowiedzieć na zaproszenie. A spotkanie, które w efekcie się odbyło, ma być początkiem nowych konsultacji. Minister Michał Boni mówił wręcz o “opcji zerowej” w konsultacjach społecznych. W dodatku jest duża szansa, iż będą to konsultacje z obywatelami, a nie z organizacjami pozarządowymi czy branżowymi, które wszak do reprezentowania obywateli nie mają upoważnienia. To ogromne zmiany. Obyśmy ich nie zmarnowali.

Premier zaproponował nam rozmowę o tym, jak skutecznie walczyć z pornografią dziecięcą, nielegalnym hazardem, phishingiem, spamem. To ciekawa propozycja. Na hazardzie się nie znam, na phishingu i spamie też. Propozycje związane z pornografią dziecięcą postaram się jednak zaprezentować. Oczywiście – w sieci :)

zdjęcia wykonał Jan Rychter

Nie ściąg@j na siebie kłopotów

Dowiedziałem się, dzięki mediom, że wspólnie z Microsoftem, ZPAV, ZAIKS, FOTA, BSA, Allegro.pl oraz warmińsko-mazurską policją przy istotnym udziale Hirka Wrony, hip-hopowego zespołu Afront oraz mistrza świata w scretchowaniu Dj Eprom straszymy dzieci. Na nasze głowy posypały się gromy. Cóż takiego potwornego zatem uczyniliśmy?

Ano, 9 kwietnia w Olsztynie odbyły się 2 imprezy dla gimnazjalistów pod hasłem “Nie ściąg@j na siebie kłopotów”. W czasie tej imprezy Hirek, swoją drogą – niezwykle sympatyczny facet (pozdrawiam), opowiadał młodzieży o tym, czym jest piractwo, dlaczego jest złe, dlaczego należy używać legalnego oprogramowania, legalnej muzyki, filmów, itp. Fakt faktem, piractwo nazwane zostało po imieniu, czyli padło zdanie, iż pirat to złodziej. Sam często to powtarzam. W czasie imprezy odbywał się też pokaz Dj Eproma (nie bardzo rozumiem ten rodzaj muzyki, ale przyznam, że byłem pod ogromnym wrażeniem tego, co robił z tymi winylowymi płytami) oraz koncert Afrontu. Na szczęście chłopaki, skądinąd bardzo sympatyczni, zaprezentowali te swoje utwory, które nadawały się dla dzieciaków, czyli bez wulgaryzmów. :-) Po tym koncercie Jakub Pepłoński z Allegro.pl opowiadał o bezpieczeństwie w sieci i o tym, jak bezpiecznie korzystać z tego serwisu, a na koniec ja sam mogłem porozmawiać z gimnazjalistami o bezpieczeństwie w sieci.

Może ja się nie znam na współczesnej młodzieży, ale wydawało mi się, że rzadko kiedy strach objawia się u młodych ludzi oklaskami dla artystów i prelegentów, śmiechem z żartów padających ze sceny. Przyglądałem się młodym ludziom, gdy wychodzili ze spotkań i nie widziałem na żadnej twarzy strachu, drgawek, łez ani innych objawów silnych negatywnych emocji. No, ale może źle patrzyłem.

To, że dziennikarz zobaczył coś, czego nie było, jakoś mnie nie zdziwiło. Kaczki dziennikarskie się zdarzają, poza tym to, że ktoś robi coś fajnego nie nadaje się w końcu na newsa, wiadomo wszak, że “dobry news to zły news”.

Ku swojemu osłupieniu na stronie człowieka, którego znam i którego wiedzę prawniczą cenię, czyli Piotra Waglowskiego przeczytałem news “Policja wchodzi w koalicję”. Autor serwisu Vagla.pl napisał m.in.:

Policja wraz z osobami prywatnymi, z niektórymi organizacjami społecznymi, ale też z jedną korporacją i jednym serwisem internetowym prowadzonym przez pewną spółkę weszły w “koalicję”. Co mam o tym sądzić? Czy Policja też będzie aktywnie uczestniczyć w innych przejawach życia społecznego? Na przykład, czy dowiemy się z czasem, że Policja popiera jakiegoś kandydata do Sejmu, albo, że sama wystawiła swoją własną listę jako komitet wyborczy? A może w ramach działalności komercyjnej Policja zechce kiedyś udostępnić cennik reklamy i promocji?

Gdyby kiedyś policja wystawiała listę do sejmu, to ja poproszę o umieszczenie mnie na pierwszym miejscu ;-) Zarówno wydźwięk samej notatki, jak i komentarzy pod nią, które nie są co prawda autorstwa Piotra Waglowskiego, ale przed publikacją muszą być przez niego zaakceptowane, sprowadza się w gruncie rzeczy do ataku na policję za to, iż ta:

1. ośmiela się współpracować z podmiotami zewnętrznymi w działaniach przeciwko przestępczości, jaką w sposób ewidentny jest piractwo

2. prowadzi wspólnie z tymi podmiotami działania profilaktyczne (co dopiero byłoby, gdyby policja zamiast uświadamiać młodych ludzi po prostu dokonywała zatrzymań za to przestępstwo?)

a oprócz tego podejmowane były próby relatywizowania piractwa. Ciekawi mnie niezmiernie, czy gdybym ja “piracił” książkę Piotra Waglowskiego, to też wykazywałby on taką troskę i tolerancję? A może miałby pretensje, że policja nic nie robi?

Z kolei ceniony przeze mnie i wielokrotnie cytowany serwis Webhosting.pl zaatakował samego Hirka Wronę. Na szczęście po interwencji dokonał sprostowania, gdyż wcześniej przypisał mu słowa, których ten nie powiedział.

Szkoda, że tak łatwo przychodzi krytykować, publikować niesprawdzone informacje. Najbardziej smuci mnie to, że te same osoby, które z całą surowością oceniłyby kradzież porftela albo auta, jednocześnie relatywizują okradanie artystów i programistów.

Buy T-MobilePhones and Save. | Thanks to Highest CD Rates, Credit Card Offers and UK Loan