Posts Tagged ‘pedofile’

Fizyczne kastrowanie rzecznika

Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz KochanowskiDawno nie pisałem o moim ulubieńcu, czyli Rzeczniku Praw Obywatelskich, zwanym Januszem Kochanowskim. Czasem, gdy o nim myślę, nachodzi mnie taka reflekcja, że ten bardziej znany Kochanowski, czyli Jan, musi się w grobie przewracać, gdy widzi z góry, kto nosi jego nazwisko. No, ale nasz dzielny niedorzecznik, zwany przez prosty lud rosenthalem (od marki filiżanek, które lubi wręczać lekarzom), nie daje o sobie zapomnieć.

Jak donosi publiczna TVP.Info, rzecznik postanowił wypowiedzieć się na temat walki z pedofilią:

“Można nawet rozważać, czy na życzenie zainteresowanego pedofila nie można by stosować kastracji fizycznej. Jeśli chodzi o kastrację farmakologiczną, nie wiedzę żadnego problemu. W istocie nie chodzi przecież o fizyczne okaleczenie, lecz zastosowanie środków farmakologicznych, które mają ograniczyć chorobliwy popęd dewiantów seksualnych. To jest nie tyle kara, ile leczenie i zapobieganie powrotowi do przestępstwa.”

Oczywiście nie ma czegoś takiego jak kastracja farmakologiczna. Jest terapia farmakologiczna, która polega na podawaniu środków obniżających popęd seksualny przede wszystkim poprzez obniżenie poziomu testosteronu w organizmie. Nie jest to kastracja, gdyż proces ten jest całkowicie odwracalny. Środki farmakologiczne, działają, dopóki pacjent je przyjmuje, jeśli je odstawi, poziom hormonu, a – co za tym idzie – poziom popędu seksualnego, wracają do poprzedniego poziomu. Terapia farmakologiczna jest środkiem pobocznym, który ma wspierać terapię właściwą, czyli seksuologiczną i psychologiczną. Niedorzecznik o tym nie wie. No, bo i po cóż miałby wiedzieć? 

Ważniejsza jest jednak pierwsza część wypowiedzi Kochanowskiego, bo takich bredni już dawno nie słyszałem. Ja mogę nawet zrozumieć, że życie seksualne pan rzecznik zakończył już dawno, ale chyba nie ma takiej demencji, by nic nie pamiętać? Otóż aktywność seksualna człowieka nie ogranicza się wcale do posługiwania się penisem, a zgwałcić można na różne sposoby. Wycięcie jąder da efekt antykoncepcyjny, ale wcale nie obniży popędu seksualnego. Pomysł fizycznego kastrowania, jak rozumiem, najlepiej tępą żyletką, jest oczywiście nośny publicznie, tyle że całkowicie bezsensowny.

Pan Kochanowski po pierwsze jest nieukiem, a po drugie głupcem. Nieukiem – bo nie wie, o czym mówi, a głupcem – bo wypowiada się na tematy, o których nie ma bladego pojęcia. Jest też głupcem, bo nie zapewnił sobie jako rzecznik zaplecza w postaci ekspertów, którzy mogliby mu podpowiedzieć, co i jak mówić, żeby nie robić z siebie błazna.

Pisałem już tutaj, że mieliśmy do tej pory szczęście do Rzeczników Praw Obywatelskich. Statystycznie rzecz ujmując, w końcu musieliśmy mieć pecha i trafiliśmy na indywiduum, które kompromituje swój urząd. Po całkowitej kompromitacji urzędu Rzecznika Praw Dziecka przez Ewę Sowińską mieliśmy szczęście, że na to stanowisko powołano Marka Michalaka, który odbudowuje autorytet RPD. Zastanawiam się, skąd my weźmiemy takiego geniusza, który naprawi to, co do końca swej kadencji zdąży popsuć Kochanowski?

Pedofile w toku

W programie “Rozmowy w toku” emitowanym, co ważne, w godzinach popołudniowych przez stację TVN wystąpili sprawcy gwałców na dzieciach. Więcej informacji o tym można znaleźć na stronie fundacji. Dziennikarze pytali mnie, co o tym myślę. Sądzę, że sprawa warta jest omówienia, choć niewiele w sumie trzeba tu mówić.

Po pierwsze, nie daje się tuby propagandowej pedofilom, tak, jak nie daje się jej na przykład nazistom, zwłaszcza że ci pierwsi są znacznie lepszymi manipulatorami. To po prostu było niemądre. Nie przekonują mnie argumenty o poznawaniu drugiej strony, czy urealnianiu pedofili. Człowiek mądry powinien umieć położyć racje na szali i wybrać to, co jest ważniejsze. Tej umiejętności realizatorom programu zabrakło.

Mój drugi zarzut jest znacznie poważniejszy. Nie wolno dla podniesienia oglądalności doprowadzać do konfrontacji ofiary ze sprawcą, a to zrobiono. Nie ma znaczenia, że sprawca nie był obecny w studio. Takie konfrontacje mogą wymknąć się spod kontroli, czyniąc ogromną krzywdę ofierze. Nawet w obecności terapeuty opiekującym się ofiarą na co dzień taka konfrontacja byłaby niezmiernie ryzykowna.

Realizatorzy bronią się tym, że to prowadząca program Ewa Drzyzga prowadziła kampanię “Zły Dotyk“. Kiepska to obrona. Właśnie od Ewy Drzyzgi można wymagać więcej. Właśnie od niej można wymagać szczególnej wrażliwości na dobro ofiary. I tej wrażliwości zabrakło.

Wyczytałem, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji rozważa nałożenie na stację TVN kary finansowej. Może ona wynieść do 500.000 złotych. O ile uważam, że taki program nie powinien powstać, to jednocześnie jestem przeciwny takiej karze. W moim odczuciu KRRiTV nie ma prawa moralnego, by nakładać karę na TVN, skoro nie potrafi ukarać Radia Maryja za antysemickie ekscesy. Poza tym ta historia to nie jest kwestia prawa, ale braku mądrości. A głupota nie jest karalna.

Kastrować czy nie kastrować – oto jest pytanie

Na fali informacji na temat “polskiego Fritzla” politycy powrócili do tematu tzw. kastracji farmakologicznej. Premier Donald Tusk zapowiedział, że chce jej wprowadzenia, zaraz potem wypowiedział się minister sprawiedliwości, a po nim głos zabrała również Ewa Kopacz, minister zdrowia.

Zanim przejdę do problemu owej “kastracji farmakologicznej”, to chciałbym odnieść się do pewnej części wypowiedzi Donalda Tuska, bo trudno pozostawić ją bez komentarza. Pan premier, pytany o problem praw człowieka w kontekście przymusowej kastracji, był łaskaw powiedzieć:

“Wobec takich indywiduów, takich kreatur, nie można zastosować terminu człowiek.”

Rozumiem emocje, jakie wywołuje sprawa z Siemiatycz. Rozumiem emocje, jakie większość z nas odczuwa wobec sprawców krzywdzenia dzieci. Ale od premiera, gdy wypowiada się publicznie, oczekiwałbym rozumu i odpowiedzialności. Premier nie może o grupie obywateli, nawet takich, wypowiadać się w sposób podważający prawa człowieka. Właśnie poszanowanie praw człowieka odróżnia nas od “kreatur”. Nie wierzę zresztą, iż była to kwestia emocji, jestem głęboko przekonany, że premier wypowiedział się w pełni świadomie, po prostu “pod publikę”.

Pomysł “kastracji farmakologicznej” powraca co jakiś czas jak bumerang, bo jest nośny medialnie. Samo określenie jest jednak już bardzo mylące. Kastracja to proces z definicji nieodwracalny. To, co politycy proponują, to terapia farmakologiczna, a nie żadna kastracja. Polega na podawaniu pacjentowi leków obniżających popęd seksualny. Jest to proces całkowicie odwracalny. Leki działają bowiem tak długo, jak długo pacjent je przyjmuje. Po ich odstawieniu popęd szybko wraca do normy. Politycy, opowiadając ochoczo przed kamerami o przymusowej terapii, nie informują, jak zamierzają zmusić kogoś, kto już zakończył odbywanie kary, do przyjmowania leków, nie narażając przy tym siebie i państwa na przegrane procesy przed Trybunałem Praw Człowieka.

Opowiadanie o przymusowej kastracji jest atrakcyjne medialnie. Mówienie o tym, co naprawdę trzeba zrobić, tak atrakcyjne już nie jest. To żmudna praca, a tej politycy nie lubią. A co trzeba zrobić?

  1. Trzeba zreformować cały system resocjalizacji w zakładach karnych, a właściwie po prostu go stworzyć. Nie wystarczy zamknąć pedofila na 3 lata w więzieniu, bo wyjdzie i wróci do swojego procederu. Trzeba zapewnić mu terapię jego zaburzenia w czasie odbywania kary. Terapia obejmuje: psychoterapię, terapię behawioralną i terapię farmakologiczną. Niezwykle ważne jest, by ten czas, gdy sprawca jest w dyspozycji państwa, siedząc w więzieniu, wykorzystać na to, by wypracować w nim chęć leczenia się. Od tej chęci zależy w dużej mierze skuteczność terapii, zwłaszcza, gdy wyjdzie on na wolność.
  2. Trzeba stworzyć system leczenia po odbyciu kary, czyli ośrodków terapeutycznych. Warto przy tym pamiętać, że terapia w nich nie może być odpłatna, gdyż osoby, która właśnie wyszła z więzienia, nie stać na płacenie, bo nikt nie chce zatrudniać byłego więźnia, zwłaszcza pedofila.
  3. Trzeba pamiętać, że na razie mówimy tylko o osobach, które już skrzywdziły dziecko i zostały na tym złapane. A co z całą resztą? Dzięki działaniom Narodowego Funduszu Zdrowia nie ma już w Polsce sieci poradni seksuologicznych. Trzeba tę sieć poradni odtworzyć, kształcić specjalistów, bo – z całym szacunkiem dla istniejących w mediach prof. Zbigniewa Lew Starowicza, prof. Zbigniewa Izdebskiego, dr Stanisława Dulko, prof. Wiesława Czernikiewicza, czy kilku innych, brakuje nam seksuologów, a ci, którzy są, nie będą przecież pracować wiecznie.

Problem w tym, że takie działania, w dodatku długofalowe, nie są tak atrakcyjne medialne, jak opowieści o kreaturach, kastrowaniu, itp. Od premiera i ministrów oczekiwałbym jednak, że, poza naturalnym zabieganiem o poparcie i wygraną wyborczą, będą również zajmowali się rządzeniem, czyli rozwiązywaniem problemów

Buy T-MobilePhones and Save. | Thanks to Highest CD Rates, Credit Card Offers and UK Loan