Po wielu latach nadszedł ten moment. Fundacja dorobiła się swojego miejsca, swojego biura. Przez całe lata – przyznaję – broniłem się przed tym, miałem wiele związanych z tym obaw. Przychodzi jednak taki etap, w którym bez swojego miejsca trudno już pracować i rozwijać się, a pracy jest dużo i rozwój następuje szybko. Oby nie za szybko.
Zdecydowałem się na stworzenie stałego biura dla fundacji przede wszystkim po to, byśmy mieli miejsce przeznaczone na stworzenie realnej grupy pomocowej dla dorosłych ofiar molestowania seksualnego w dzieciństwie oraz realnej pomocy psychologicznej. Czekamy jeszcze na krzesła (urocza instytucja w postaci Makro nam nawaliła) i przede wszystkim na spotkanie grona zaprzyjaźnionych psychologów, by wypracować zasady i program pracy pomocowej. Potem ruszymy z indywidualnymi konsultacjami psychologicznymi i grupą. Poza tym miejsce to będzie nam służyło do prowadzenia mniejszych warsztatów i szkoleń.
Na razie zapraszam do wirtualnego zwiedzania. Zacznijmy od kuchni.
Dzięki uprzejmości właściciela mieszkania dostaliśmy kuchnię w pełni urządzoną, a nawet z ekspresem do kawy. Spędziliśmy sporo czasu na kompletowaniu różnych drobiazgów, by móc poczęstować gości kawą czy herbatą. W razie potrzeby – jak widać – możemy nawet ugotować obiad.
Teraz stajemy w korytarzu:
Gdy wprowadzaliśmy się, główne pomieszczenie było w amfiladzie. Konieczne było więc postawienie ścianki działowej, którą widać po lewej stronie. Lustra po prawej to genialne szafy, które skrywają wszystkie nasze materiały szkoleniowe, sprzęty, papierzyska i mnóstwo innych rzeczy, które na ogół zaśmiecają biuro, a są niezbędne.
Gdy staniemy w korytarzu, widzimy pomieszczenie, które będzie służyło jako sala szkoleniowa i terapeutyczna, a gdy nie jest używane, można w nim też pracować:
Kiedy zaś przejdziemy korytarzykiem, wyjdziemy prosto na łazienkę:
Na samym końcu zaś znajduje się gabinecik prezesa, czyli mój. Długo zastanawialiśmy się, czy tworzyć takie miejsce, jako że gabinet i słowo “prezes” pasują do mnie jak pięść do nosa. Po tym namyśle uznaliśmy jednak, że trzeba. Musi być takie miejsce dla mnie do pracy, ale też do spotkań z gośćmi.
Na regale widać moją kolekcję policyjnych maskotek. Niektóre są naprawdę fajne. Każda z nich zaś jest pamiątką po spotkaniu szkoleniowym z policjantami z jakiegoś miasta. Tych spotkań było oczywiście więcej, ale część mojej kolekcji rozdałem, no i nie każda jednostka policji ma swoją maskotkę.
RSS Feed
Twitter







Posted in
Tags: 
