Posts Tagged ‘molestowanie seksualne’

Coś drgnęło w Kościele?

Większość osób pisze na blogach o katastrofie, o żałobie, o kondycji społeczeństwa / elit / mediów w kontekście żałoby.  A ja nie. Bo cóż tu można napisać? Kim ja jestem, by oceniać żałobę? Ja się na katastrofach lotniczych, na polityce, na żałobie ani na kondycji społeczeństwa nie znam.

Podczas pielgrzymki na Maltę papież Benedykt XVI spotkał się z ofiarami księży-pedofilów. Spotkanie trwało 20 minut, wzięło w nim udział 8 mężczyzn w wieku 30-40 lat. Ofiary już wcześniej domagały się takiego spotkania, uznając sam list za niewystarczający.

Mam nadzieję, że księża i biskupi, którzy w ostatnim czasie sporo paskudnych słów wypowiedzieli, wezmą sobie do serca gesty papieża. Problem z pedofilią w Kościele rzymsko-katolickim nie leży, wbrew temu, co sugerował np. abp Józef Życiński, jaki procent wszystkich sprawców stanowią księża ani w tym, jaki procent księży dopuszczał się molestowania dzieci. Problem tkwi w tym, że przez tyle lat ofiary zmuszane były do milczenia, że proceder był tuszowany, że hierarchowie chronili sprawców, zamiast otoczyć pomocą ofiary.

Dobrze, że papież napisał taki list, jaki napisał. Dobrze, że spotkał się z ofiarami. To na pewno nie było łatwe. Ale wcale nie miało być. Jako zwierzchnik Kościoła papież ponosi wszak moralną odpowiedzialność za to, co czynią księża. Papież jakoś sobie z tą odpowiedzialnością radzi. Pewnie, chciałoby się więcej. Ale ważne są takie gesty i warto je docenić. Ich waga zależy od tego, czy przełożą się na zmianę mentalności biskupów i księży. Jeśli nadal będziemy słyszeć głosy odwracające kota ogonem, to te, piękne skądinąd, gesty Benedykta XVI pójdą na marne.

Aniołowie dzieci bitych i molestowanych

Zachęcony zapowiedziami w prasie poszedłem do warszawskiego kościoła akademickiego pod wezwaniem świętej Anny. Piękny to kościół. Ale nie jego niewątpliwa uroda, którą wszak można podziwiać przez cały rok, zachęciła mnie do tych odwiedzin. Zachęcił mnie prasowy opis tradycyjnego żłobka. W tym roku w tym kościele żłobek urządzony był pod znakiem Aniołów Stróżów. Moją uwagę zwróciły 2 z nich, które uwieczniłem na zdjęciach. Anioł stróż dzieci molestowanych niszczy kasety video z pornografią dziecięcą podpisane np. “Marysia, 13 lat”, zaś anioł stróż dzieci bitych trzyma skórzany pas, czyli wymowny symbol domowej przemocy. Uznałem, że warto ten żłobek bożonarodzeniowy odnotować i uwiecznić, bo to rzadki głos Kościoła w tych dwóch ważnych sprawach.

Anioła stróża dzieci bitych chcę więc zadedykować tym wszystkim, którzy, powołując się na nauczanie Kościoła katolickiego i na tzw. tradycyjny model rodziny, próbują przekonywać, iż w biciu dzieci, jakimkolwiek biciu, nie ma nic złego. Otóż jest. Bicie jest głupie.

A kiedy popatrzyłem na anioła stróża dzieci molestowanych seksualnie, niszczącego kasety video z pornografią dziecięcą, to pomyślałem sobie, że taki anioł powinien chronić dzieci nie tylko przed samymi oprawcami, ale również przed tymi, którzy ich bronią i osłaniają: przed Krzysztofem Zanussim, przed Dorotą Stalińską, przed Agnieszką Holland, przed rodzinami, które każą zapomnieć lub wybaczyć albo po prostu nie wierzą. Ten anioł stróż powinien chronić również dzieci przed hierarchami Kościoła, którzy wiele lat tuszowali pedofilskie afery w Kościele, np. w USA czy w Irlandii.

Kara za pomawianie o pedofilię

Nie ulega wątpliwości, że molestowanie seksualne dzieci to problem niezwykle poważny. Nie ulega wątpliwości, że większość przypadków wykorzystania seksualnego dziecka ma miejsce w domu rodzinnym (choć środowiska prawicowe próbują budować sielski wizerunek domu rodzinnego i z pewnością oburzą się na moje słowa). Nie ulega wątpliwości, że w sprawach związanych z przestępczością seksualną na szkodę dzieci to dobro dziecka jest najważniejsze. Ważne jednak, by uważnie oceniać, co tym dobrem dziecka jest, a co nie jest.

Ostatnio coraz częściej zdarza się, iż w trakcie rozwodu matka oskarża ojca o molestowanie seksualne ich wspólnego dziecka po to, by “ukarać” go i uniemożliwić mu kontakt z dzieckiem. Jedna ze znanych mi organizacji przeprowadziła analizę spraw, którymi się zajmowała i okazało się, że 70% oskarżeń o wykorzystanie seksualne dziecka wysuniętych w trakcie sprawy rozwodowej okazało się manipulacją. Takie fałszywe oskarżenia stają się coraz większą plagą.

Warto mieć świadomość, co tak naprawdę robi osoba, na ogół matka (choć znam przypadek odwrotny), gdy rozpoczyna taką wojnę z ex-partnerem, fałszywie oskarżając go o tak haniebne czyny, jak wykorzystanie seksualne dziecka:

  1. Świadomie zawiadamia o niepopełnionym przestępstwie, czyli popełnia sama przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Organa ścigania, zamiast zajmować się sprawami prawdziwymi, tracą czas na weryfikowanie fałszywych i złożonych w złej wierze zgłoszeń.
  2. Krzywdzi ex-partnera, który musi – kolokwialnie ujmując – tłumaczyć się, że nie jest wielbłądem, a często ponosi ogromną cenę takich oskarżeń, zanim bowiem sprawa się wyjaśni musi funkcjonować w swoim środowisku z piętnem pedofila.
  3. Indukuje dziecku doświadczenie wykorzystania seksualnego, przez co będzie ono wymagało takiej pomocy psychologicznej i może ponosić takie same konsekwencje emocjonalne, jakby naprawdę takie zdarzenia miały miejsce.
  4. Niszczy, często bezpowrotnie więź między dzieckiem a ojcem.
  5. W dalszej konsekwencji niszczy również więź dziecka z samą matką, gdy bowiem dziecko, już podrośnięte, zrozumie, co zrobiła jego matka, utraci do niej zaufanie, może obwiniać za zniszczone dzieciństwo i utratę więzi z ojcem.

Na to narastające zjawisko fałszywych oskarżeń zwrócił posłom pracującym nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak. Wsparła go w tym posłanka PO, znana bokserka, Iwona Guzowska. Rzecznik Praw Dziecka, wspierany m.in. przez walczącej o prawa ojców Fundacji Akcja oraz stowarzyszenie “Damy radę” chce zatem złożyć wniosek o wpisanie do nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie kar za takie fałszywe oskarżenia. Miałyby być one karane nawet odebraniem praw rodzicielskich.

Generalnie, pomysł jest słuszny. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Ważne bowiem, by ów zapis nie sprawił, że – znów posłużę się kolokwializmem – strzelimy sobie w stopę. Ciężko bowiem – jak sądzę – wykazać, iż zawiadomienie złożone było ewidentnie w złej wierze. Ważne zaś jest to, by nie wzbudzać w ludziach strachu przez zgłaszaniem podejrzenia, iż dziecko jest krzywdzone. Obawiam się, że mogą pojawić się sytuacje, gdy matka, podejrzewając partnera o wykorzystywanie seksualne dziecka  i decydując się właśnie z tego powodu na rozstanie z jego ojcem, nie zechce równocześnie zawiadomić o tym organów ścigania w obawie, iż np. sprawa zostanie umorzona z braku dowodów (który wcale przecież nie musi przesądzać jednoznacznie, iż wykorzystywania nie było), a ona sama zostanie z kolei oskarżona o takie fałszywe zawiadomienie i straci dziecko.

Buy T-MobilePhones and Save. | Thanks to Highest CD Rates, Credit Card Offers and UK Loan