Posts Tagged ‘molestowanie dzieci’

Geje molestują dziewczynki?

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości postanowili zgłosić interpelację w sprawie pedofilii. Zawarli w niej nawet pewien sensowny pomysł w postaci utworzenia zespołu działającego przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji.

I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że znów niewiedza i ideologiczne zacietrzewienie dały znać o sobie. Posłów PiS najbardziej bowiem interesuje problem pedofilii wśród homoseksualistów.

Zespół monitorowałby również internetowe strony homoseksualistów. Mamy bowiem do czynienia z propagowaniem przez niektóre środowiska homoseksualne tzw. pozytywnej pedofilii – mówi autor interpelacji, poseł Stanisław Pięta.

Podpisani pod interpelacją parlamentarzyści PiS chcą też wiedzieć, czy wśród policjantów prowadzone są szkolenia “w kierunku ujawniania wśród osobników homoseksualnych pedofilów” i czy policja prowadzi działania rozpoznawcze “polegające na identyfikacji i monitoringu lokali rozrywkowych, klubów, melin odwiedzanych przez homoseksualistów”.

Znów temat krzywdzenia dzieci staje się okazją do politycznego cyrku, tyle tylko że szczególnie głupiego i szczególnie podłego. Posłowie PiS chcą bowiem przekonać opinię publiczną, podobnie jak czyni to wielu prawicowych publicystów z Janem Pospieszalskim na czele, że “homoseksualista = pedofil”. Wypowiadałem się o tym wielokrotnie, również w programie Pospieszalskiego “Warto rozmawiać”. Ale na tego rodzaju występy trzeba reagować za każdym razem.

Sięgnijmy zatem do badań. Za kwartalnikiem “Dziecko krzywdzone” przytaczam badania Piotra Kiembłowskiego, oczywiście w skrócie. Pełny artykuł można pobrać tutaj.

  • Przemoc bez dotyku – kobiety 72,4% / mężczyźni 15,5%
  • Przemoc angażująca dotyk – kobiety 52,9% / mężczyźni 11,8%
  • Próba wymuszenia stosunku seksualnego – kobiety 23,4% / mężczyźni 10,2%
  • Wymuszenie stosunku seksualnego – kobiety 11,5% / mężczyźni 4,6%

Gołym okiem widać, że dziewczęta znacznie częściej niż chłopcy padają ofiarą molestowania seksualnego w dzieciństwie. Czy zdaniem posłów PiS to ci okropni homoseksualiści wykorzystują te dziewczynki? Dodajmy jednak do tych informacji 2 fakty dodatkowe, o których mówi większość badaczy:

  • Zaledwie 25% sprawców molestowania seksualnego to pedofile, czyli osoby o zaburzonym popędzie seksualnym, pozostali to tzw. sprawcy sytuacyjni.
  • Zdecydowana większość (do 80%) przypadków molestowania seksualnego dzieci ma miejsce w środowisku rodzinnym dziecka.

Teraz zobaczymy, co próbują ukryć posłowie PiS. Otóż, w moim przekonaniu, gadanie “homoseksualista = pedofil” to sposób przykrycia prawdy niezgodnej z teoriami ideologicznymi polityków PiS – takiej, że niestety miejscem, w którym dziecko jest najbardziej zagrożone jest jego własny dom rodzinny. Żeby było jasne – nie twierdzę, że każda rodzina to patologia. Twierdzę tylko, że patologie rodzinne są największym problemem.

Oczywiście, są również pedofile homoseksualni i cytowane badanie na to jasno wskazuje. Trzeba z nimi walczyć tak samo jak z pedofilami hetero czy biseksualnymi. Tak samo ostro i bezwzględnie. Bo walczyć trzeba z każdą formą molestowania seksualnego dzieci, bez względu na to, kim jest sprawca takiej krzywdy. Stawianie znaku równości między homoseksualistą a pedofilem jest jednak niegodne, podłe i kłamliwe. Pokazuje, że ideologia jest ważniejsza od dobra dziecka. A to smuci.

Kato-tata – nie-pamiętnik

Słyszałem już w swoim życiu wiele wstrząsających historii i byłem przekonany, że niewiele jest w stanie zrobić na mnie wrażenie. Myliłem się jednak. 

Książkę “Kato-tata nie-pamiętnik” przeczytałem jednym haustem. Nie da się od niej oderwać. Z jednej strony wciąga, z drugiej – czytałem ją na raz, by mieć ją już za sobą. Już chciałem mieć za sobą obcowanie z tym, co w tej książce opisano. A jednocześnie nie mogłem oderwać się, wciąż licząc na jakieś dobro. Na happy end. A przecież byłem świadom od początku, że trudno tu o szczęśliwe zakończenie.

Halszka Opfer to pseudonim dziewczynki, która doświadczyła takiego zła, którego nie umiemy sobie wyobrazić. I która nie oszczędza swojego czytelnika w opisie świata pełnego przemocy i zła. Molestowanie seksualne przez ojca, przemoc ze strony ojca, zaniedbanie ze strony matki, jej przyzwolenie na działania męża, przemoc między rodzeństwem, pogarda i niechęć otoczenia, głód, pijackie burdy, całkowity brak miłości i empatii matki, gwałty ze strony lekarza, sędziego, kuzyna, wykorzystanie przez spotkanych w życiu mężczyzn.

Kiedy człowiek czyta to wszystko myśli sobie “nie, to po prostu niemożliwe, by jedną osobę spotkało w życiu tyle zła”. A jednak taki świat istnieje. Bo książka Halszki Opfer to nie jest fikcja literacka. To brutalna rzeczywistość. I nie możemy na to zło zamykać oczu. Udawanie, że go nie widzimy, nie sprawi przecież, że to zło zniknie samo z siebie.

W przedmowie do książki możemy przeczytać:

“Dzieciństwo może różnie smakować; może być słodkie i przepyszne jak ciastko lub lody czekoladowe, może być niezbyt cukierkowe, ale „pożywne” jak kromka chleba z masłem, ale może też być jak garść gwoździ – ostre, zimne i nie do przełknięcia! (…)

Spotkanie z historią Halszki Opfer będzie inne dla tych, których dzieciństwo smakowało jak lody czekoladowe, którzy wzrastali w prawdziwym cieple domowego ogniska, czuli się kochani, bezpieczni, wartościowi. Tym „szczęśliwcom”  opowieść przedstawiana w tej książce może pomóc zrozumieć dzieci krzywdzone, ich trudne i zaskakujące zachowania, ich uczucia i nastawienie do świata. “

Temat molestowania seksualnego dzieci staje się coraz bardziej medialny. Często jednak traktujemy go w kategoriach sensacyjnych, jako coś odległego, ciekawostkę z telewizyjnego ekranu. Na ogół myślimy zresztą głównie o sprawach. Politycy krzyczą o kastrowaniu, policja domaga się, skądinąd słusznie, szerszych uprawnień do ścigania. Halszka Opfer pozwala nam spojrzeć na problem z właściwej perspektywy – z perspektywy krzywdzonego dziecka. Jeśli nie spojrzymy na ten problem oczami dziecka zmuszanego do seksualnych aktów, nie zrozumiemy, o co w ogóle w tym wszystkim chodzi.

Dalszy ciąg historii pewnej prowokacji

W komputerze mężczyzny zatrzymanego w wyniku prowokacji dziennikarza Wiadomości znaleziono pornografię dziecięcą i prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej lat 15 (art. 202 par. 4a KK) oraz prezentowania małoletniemu poniżej lat 15 treści pornograficznych (Art. 202 par. 2 KK).

Zarzut pierwszy rozumiem, zarzutu drugiego nie. Skoro po drugiej stronie kabla nie było małoletniego tylko jak najbardziej pełnoletni dziennikarz, to trudno tu mówić o tym, by nastąpiło zaprezentowanie pornografii dziecku. No, chyba że każdego dziennikarza będziemy traktować jak dorosłe dziecko, ale tej sytuacji raczej ustawodawca nie przewidział.

Ktoś powie, że się czepiam. No, może trochę. Ja oczywiście chciałbym, abyśmy wyłapali i ukarali wszystkich ludzi, którzy popełniają przestępstwa. Chciałbym, aby nikt nie prezentował dzieciom pornografii i aby nikt nie składał im propozycji seksualnych. Chciałbym, by policjanci mogli skutecznie walczyć z przestępcami.

Ale z drugiej strony nie chcę, by organa ścigania ulegały presji mediów, bo to nie jest ich rola. Od ścigania przestępców są policjanci i prokuratorzy, nie dziennikarze. Prześledźmy jeszcze raz dokładnie tę historię.

Dziennikarz udawał na czacie dziecko, wdając się w trwający przez dłuższy czas kontakt z 29-letnim mężczyzną. Ten nakłaniał domniemane dziecko do spotkania w celu seksualnym oraz wysyłał mu zdjęcia pornograficzne. Propozycję składał jednak osobie dorosłej, nie dziecku, do molestowania dziecka nie doszło, nie doszlo tez do prezentowania pornografii dziecku. Mimo to policjanci zdecydowali się na dokonanie zatrzymania. Mało tego, obowiązującą w Polsce zasadą jest, iż prowokację policyjną (czy nawet stosowaną przez inne służby, np. CBA) można podjąć tylko wtedy, gdy posiada się potwierdzoną informację. W tym przypadku tak nie było.

Jednym z powodów, dla których od dawna przestrzegam ludzi, by nie próbowali podejmować tego rodzaju działań (a chętnych nie brakuje) jest to, że można łatwo z myśliwego stać się zwierzyną łowną. I w tym wypadku prokuratura powinna z urzędu sprawdzić, czy działania dziennikarza nie stanowiły przestępstwa.

Art. 18. § 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego.

A dalej czytamy:

Art. 24. Odpowiada jak za podżeganie, kto w celu skierowania przeciwko innej osobie postępowania karnego nakłania ją do popełnienia czynu zabronionego; w tym wypadku nie stosuje się art. 22 i 23.

Nie znam dokładnych zapisów rozmów dziennikarza z zatrzymanym mężczyzną, oczekuję jednak od prokuratury, że dokona ona z urzędu czynności sprawdzających pod kątem ewentualnego podżegania do przestępstwa.

Wierzę, że dziennikarz Wiadomości nie miał złych intencji. Zapewne liczył na to, że uda mu się przygotować świetny materiał, co w końcu jest jego pracą. Być może wierzył też, że jego działania są społecznie uzasadnione i pożyteczne. Po publikacji mojego poprzedniego wpisu Pan Redaktor zadzwonił do mnie niezwykle wzburzony i przekonywał mnie, że tak właśnie jest. Nie mam powodu, by mu nie wierzyć, choć przekonanie dziennikarza a rzeczywistość to nie zawsze to samo.

Na marginesie – nie słyszałem o obyczaju, by dziennikarz dzwonił do kogoś, by w obraźliwej formie atakować go za krytykę swojego materiału, ale w końcu obyczaje się zmieniają. Na przyszłość polecam system komentarzy na blogu. Obiecuję Panu Redaktorowi, że jego rzetelne, krytyczne uwagi na pewno zostaną tu opublikowane.

Buy T-MobilePhones and Save. | Thanks to Highest CD Rates, Credit Card Offers and UK Loan