Archiwum dla tagu ◊ marek michalak ◊

Kara za pomawianie o pedofilię
Tuesday, June 30th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Nie ulega wątpliwości, że molestowanie seksualne dzieci to problem niezwykle poważny. Nie ulega wątpliwości, że większość przypadków wykorzystania seksualnego dziecka ma miejsce w domu rodzinnym (choć środowiska prawicowe próbują budować sielski wizerunek domu rodzinnego i z pewnością oburzą się na moje słowa). Nie ulega wątpliwości, że w sprawach związanych z przestępczością seksualną na szkodę dzieci to dobro dziecka jest najważniejsze. Ważne jednak, by uważnie oceniać, co tym dobrem dziecka jest, a co nie jest.

Ostatnio coraz częściej zdarza się, iż w trakcie rozwodu matka oskarża ojca o molestowanie seksualne ich wspólnego dziecka po to, by “ukarać” go i uniemożliwić mu kontakt z dzieckiem. Jedna ze znanych mi organizacji przeprowadziła analizę spraw, którymi się zajmowała i okazało się, że 70% oskarżeń o wykorzystanie seksualne dziecka wysuniętych w trakcie sprawy rozwodowej okazało się manipulacją. Takie fałszywe oskarżenia stają się coraz większą plagą.

Warto mieć świadomość, co tak naprawdę robi osoba, na ogół matka (choć znam przypadek odwrotny), gdy rozpoczyna taką wojnę z ex-partnerem, fałszywie oskarżając go o tak haniebne czyny, jak wykorzystanie seksualne dziecka:

  1. Świadomie zawiadamia o niepopełnionym przestępstwie, czyli popełnia sama przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Organa ścigania, zamiast zajmować się sprawami prawdziwymi, tracą czas na weryfikowanie fałszywych i złożonych w złej wierze zgłoszeń.
  2. Krzywdzi ex-partnera, który musi – kolokwialnie ujmując – tłumaczyć się, że nie jest wielbłądem, a często ponosi ogromną cenę takich oskarżeń, zanim bowiem sprawa się wyjaśni musi funkcjonować w swoim środowisku z piętnem pedofila.
  3. Indukuje dziecku doświadczenie wykorzystania seksualnego, przez co będzie ono wymagało takiej pomocy psychologicznej i może ponosić takie same konsekwencje emocjonalne, jakby naprawdę takie zdarzenia miały miejsce.
  4. Niszczy, często bezpowrotnie więź między dzieckiem a ojcem.
  5. W dalszej konsekwencji niszczy również więź dziecka z samą matką, gdy bowiem dziecko, już podrośnięte, zrozumie, co zrobiła jego matka, utraci do niej zaufanie, może obwiniać za zniszczone dzieciństwo i utratę więzi z ojcem.

Na to narastające zjawisko fałszywych oskarżeń zwrócił posłom pracującym nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak. Wsparła go w tym posłanka PO, znana bokserka, Iwona Guzowska. Rzecznik Praw Dziecka, wspierany m.in. przez walczącej o prawa ojców Fundacji Akcja oraz stowarzyszenie “Damy radę” chce zatem złożyć wniosek o wpisanie do nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie kar za takie fałszywe oskarżenia. Miałyby być one karane nawet odebraniem praw rodzicielskich.

Generalnie, pomysł jest słuszny. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Ważne bowiem, by ów zapis nie sprawił, że – znów posłużę się kolokwializmem – strzelimy sobie w stopę. Ciężko bowiem – jak sądzę – wykazać, iż zawiadomienie złożone było ewidentnie w złej wierze. Ważne zaś jest to, by nie wzbudzać w ludziach strachu przez zgłaszaniem podejrzenia, iż dziecko jest krzywdzone. Obawiam się, że mogą pojawić się sytuacje, gdy matka, podejrzewając partnera o wykorzystywanie seksualne dziecka  i decydując się właśnie z tego powodu na rozstanie z jego ojcem, nie zechce równocześnie zawiadomić o tym organów ścigania w obawie, iż np. sprawa zostanie umorzona z braku dowodów (który wcale przecież nie musi przesądzać jednoznacznie, iż wykorzystywania nie było), a ona sama zostanie z kolei oskarżona o takie fałszywe zawiadomienie i straci dziecko.

Konferencja inaugurująca kampanię
Sunday, June 21st, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

 

Bicie jest głupie
Thursday, June 18th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Bicie jest głupiePorozumienie “Dzieci Pod Ochroną“, w skład którego wchodzi Fundacja, zleciło firmie badawczej MillwardBrown SMG/KRC badania dotyczące klapsów. Pytania do badania ułożyła dr Monika Sajkowska z Fundacji Dzieci Niczyje. Okazuje się, że aż 70% Polaków przyznaje się do dawania swoim dzieciom klapsów. Moim zdaniem to zatrważająca liczba. Klaps nie jest wszak metodą wychowawczą. Uczy dziecko tylko tego, że silniejszy ma rację, że wolno siłą wymuszać na słabszych pożądane przez siebie zachowania. Uczy, że wolno w ogóle bić drugiego człowieka. Klaps to pogwałcenie godności dziecka. Nawet jeśli, jak twierdzą niektórzy, klaps nie boli, to być może nie boli od niego pupa, ale boli dusza. Klaps to totalna porażka rodzica, który pokazuje w ten sposób tylko tyle, że nie umie wychowywać dziecka i nie potrafi panować nad swoimi emocjami. Pisałem o tym już na tym blogu wielokrotnie.

19 kwietnia o godzinie 11.00 zainaugurowana zostanie kampania społeczna Bicie jest głupie przygotowana przez Porozumienie i Rzecznika Praw Dziecka. Inauguracja odbędzie się w biurze Rzecznika (Warszawa, ul. Śniadeckich 10) z udziałem pana Marka Michalaka. O planowanych zmianach legislacyjnych, w tym całkowitym zakazie kar cielesnych, opowie Mirosława Kątna, szefowa Komitetu Ochrony Praw Dziecka. Irena Koźmińska, szefowa Fundacji ABCXXI Cała Polska czyta dzieciom i przewodnicząca Porozumienia, opowie o samym Porozumieniu i jego działaniach. Ja zaś zaprezentuję naszą kampanię. Nie będziemy mówili szczegółowo o badaniach, przedstawi je 24 czerwca autorka pytań, Monika Sajkowska, podczas konferencji prasowej Fundacji Dzieci Niczyje. Zgodziliśmy się na to, by wesprzeć w ten sposób startującą tego dnia kampanię organizowaną przez FDN.

Nie będę wyprzedzał faktów i pokazywał spotów przygotowanych przez agencję McCann Erickson a wyreżyserowanych pro bono przez Xawerego Żuławskiego, świetnego reżysera, o którym obecnie jest głośno głównie za sprawą filmu “Wojna polsko-ruska”. Nie pokażę Wam też dzisiaj klipów wyreżyserowanych, również pro bono, przez Mateusza Polita, w których znane osoby: Marcin Bosak, Rafał Bryndal, Paulina Smaszcz-Kurzajewska i Maciej Kurzajewski, Monika Olejnik, Maciej Orłoś, Maja Ostaszewska, Dorota Wellman i Dorota Zawadzka przekonują, iż “Bicie jest głupie”, a profesor Jerzy Bralczyk twierdzi wręcz, iż “Bicie dzieci jest haniebne”. Pokażemy to wszystko jutro. Jutro też uruchomiona zostanie witryna kampanii www.biciejestglupie.pl. (Dzisiaj jest jeszcze niedostępna.) Przewidujemy też wiele działań w internecie, które zrealizuje dla nas agencja 5tka, która również zgodziła się wesprzeć nas pro bono. Kampanię, podobnie jak całe Porozumienie, od początku wspiera finansowo Fundacja Warty i Kredyt Banku.

Wszystkim, którzy twierdzą, iż bicie jest metodą wychowawczą, proponuję, by:

  1. wprowadzić w regulaminie Sejmu prawo marszałka sejmu do karcenia niesfornych posłów klapsami;
  2. wprowadzić w kodeksie pracy prawo przełożonego do karania klapsami niesubordynowanych, np. spóźniających się, pracowników;
  3. wprowadzić w kodeksie ruchu drogowego prawo funkcjonariusza policji do wzmocnienia ustnego pouczenia poprzez wymierzenie kierowcy klapsa;
  4. wprowadzić w przepisach prawo do karcenia klapsem hałasującego sąsiada.
  5. itp.

Brzmi absurdalnie? Dlaczego? Bo dorosłych się nie bije? A dlaczego? Bo mogliby nam oddać? No, właśnie. Gdybyś, drogi rodzicu, nie miał nad dzieckiem przewagi fizycznej, wychowywałbyś je, a nie bił.

Rossmann na poziomie teletubisiów
Friday, April 24th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Sieć Rossmann ufa Ewie Sowińskiej

Jak donoszą media, w sklepach sieci Rossmann sprzedawcy legitymują młodo wyglądających klientów kupujących prezerwatywy i odmawiają sprzedaży tychże osobom, które nie ukończyły 18 lat. Jak tłumaczy Roman Lewandowski, rzecznik sieci, taki proceder to nadinterpretacja zaleceń sieci przez pojedyńczych sprzedawców, a samo zalecenie jest efektem pisma, jakie dwa lata temu przysłała ówczesna Rzecznik Praw Dziecka, czyli Ewa Sowińska. Domagała się ona zakazu sprzedaży prezerwatyw osobom małoletnim (czyli poniżej 18 roku życia), pisząc m.in.:

“W opinii rzecznika sprzedaż małoletnim produktów, które przeznaczone są do czynności, które dla osób w tym wieku uznawane są za niemoralne, może przyczynić się do zaburzenia prawidłowego rozwoju dzieci”

Szefostwo Rossmanna wykazało się głupotą, słuchając ówczesnej niedorzecznik. Każdy przytomny człowiek w tym kraju miał wszak świadomośc, że nie da się jej traktować poważnie. Podejrzewam osobiście, że szefowie sieci obawiali się rozgłosu, spodziewali, że Sowińska może rozpętać przeciwko nim negatywną kampanię w mediach. Swoją drogą, czy jakiekolwiek, oprócz Radia Maryja, TV Trwam i Naszego Dziennika, media w tym kraju mogły posłuchać Sowińskiej?

Sowińska, jaka była, każdy widział. Nie znam żadnego prawnego zapisu, który mógłby choćby dawać cień powodu dla odmowy sprzedania 17-latkowi, czy 16-latce prezerwatyw. Więcej – jest przepis, który przewiduje karę grzywny dla sprzedawcy, który bez powodu odmawia sprzedaży legalnego produktu. Sugerując, że sprzedaż prezerwatyw osobom poniżej lat 18 łamie prawo (btw – odwołanie do Konwencji Praw Dziecka to dopiero kuriozum) w moim przekonaniu tworzy sytuację, w której urzednik państwowy świadomie wprowadza w błąd przedsiębiorcę co do obowiązującego stanu prawnego i jego wykładni.

Muszę powiedzieć, że ucieszyła mnie postawa Kacpra, opisanego przez media, chłopaka, któremu odmówiono w Rossmannie sprzedazy prezerwatyw. Młody człowiek najpierw zażądał rozmowy z kierowniczką, a po uzyskaniu od niej informacji o pismie Ewy Sowińskiej, wysłał pytanie do Rzecznika Praw Dziecka. Obecny rzecznik, Marek Michalak, odpisał młodemu człowiekowi tak:

“W Polsce nie ma przepisu, który zabraniałby nabywania prezerwatyw przez osoby niepełnoletnie. Nie ma również obowiązku okazywania dowodu tożsamości podczas kupna prezerwatyw”.

Dlaczego cieszy mnie postawa Kacpra? Po pierwsze, wie, do czego służą prezerwatywy, że należy z nich korzystać i realizuje tę wiedzę w praktyce. Po drugie, zachowuje się jak obywatel. Nie pozwala robić z siebie idioty, tylko korzysta mądrze z przysługujących mu praw.

Znany seksuolog, profesor Zbigniew Izdebski, wypowiedział się w tej sprawie tak:

“To kuriozum! Jeśli oczekujemy od młodych ludzi odpowiedzialności, musimy dać im możliwość, by byli odpowiedzialni. Nie wyobrażam sobie, żeby we Francji lub w Niemczech w sklepach Rossmanna ktokolwiek pomyślał o legitymowaniu przy zakupie prezerwatyw.”

Co fakt, to fakt. Jakoś tez nie umiem sobie wyobrazić takiej sytuacji. 

I na koniec pytania całkowicie retoryczne: kiedy sprawa edukacji seksualnej przestanie być przedmiotem politycznych i ideologicznych gier? Kiedy wreszcie polscy uczniowie będą mogli liczyć na rzetelną, mądrą, odpowiedzialną edukację seksualną?

Fizyczne kastrowanie rzecznika
Saturday, April 18th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz KochanowskiDawno nie pisałem o moim ulubieńcu, czyli Rzeczniku Praw Obywatelskich, zwanym Januszem Kochanowskim. Czasem, gdy o nim myślę, nachodzi mnie taka reflekcja, że ten bardziej znany Kochanowski, czyli Jan, musi się w grobie przewracać, gdy widzi z góry, kto nosi jego nazwisko. No, ale nasz dzielny niedorzecznik, zwany przez prosty lud rosenthalem (od marki filiżanek, które lubi wręczać lekarzom), nie daje o sobie zapomnieć.

Jak donosi publiczna TVP.Info, rzecznik postanowił wypowiedzieć się na temat walki z pedofilią:

“Można nawet rozważać, czy na życzenie zainteresowanego pedofila nie można by stosować kastracji fizycznej. Jeśli chodzi o kastrację farmakologiczną, nie wiedzę żadnego problemu. W istocie nie chodzi przecież o fizyczne okaleczenie, lecz zastosowanie środków farmakologicznych, które mają ograniczyć chorobliwy popęd dewiantów seksualnych. To jest nie tyle kara, ile leczenie i zapobieganie powrotowi do przestępstwa.”

Oczywiście nie ma czegoś takiego jak kastracja farmakologiczna. Jest terapia farmakologiczna, która polega na podawaniu środków obniżających popęd seksualny przede wszystkim poprzez obniżenie poziomu testosteronu w organizmie. Nie jest to kastracja, gdyż proces ten jest całkowicie odwracalny. Środki farmakologiczne, działają, dopóki pacjent je przyjmuje, jeśli je odstawi, poziom hormonu, a – co za tym idzie – poziom popędu seksualnego, wracają do poprzedniego poziomu. Terapia farmakologiczna jest środkiem pobocznym, który ma wspierać terapię właściwą, czyli seksuologiczną i psychologiczną. Niedorzecznik o tym nie wie. No, bo i po cóż miałby wiedzieć? 

Ważniejsza jest jednak pierwsza część wypowiedzi Kochanowskiego, bo takich bredni już dawno nie słyszałem. Ja mogę nawet zrozumieć, że życie seksualne pan rzecznik zakończył już dawno, ale chyba nie ma takiej demencji, by nic nie pamiętać? Otóż aktywność seksualna człowieka nie ogranicza się wcale do posługiwania się penisem, a zgwałcić można na różne sposoby. Wycięcie jąder da efekt antykoncepcyjny, ale wcale nie obniży popędu seksualnego. Pomysł fizycznego kastrowania, jak rozumiem, najlepiej tępą żyletką, jest oczywiście nośny publicznie, tyle że całkowicie bezsensowny.

Pan Kochanowski po pierwsze jest nieukiem, a po drugie głupcem. Nieukiem – bo nie wie, o czym mówi, a głupcem – bo wypowiada się na tematy, o których nie ma bladego pojęcia. Jest też głupcem, bo nie zapewnił sobie jako rzecznik zaplecza w postaci ekspertów, którzy mogliby mu podpowiedzieć, co i jak mówić, żeby nie robić z siebie błazna.

Pisałem już tutaj, że mieliśmy do tej pory szczęście do Rzeczników Praw Obywatelskich. Statystycznie rzecz ujmując, w końcu musieliśmy mieć pecha i trafiliśmy na indywiduum, które kompromituje swój urząd. Po całkowitej kompromitacji urzędu Rzecznika Praw Dziecka przez Ewę Sowińską mieliśmy szczęście, że na to stanowisko powołano Marka Michalaka, który odbudowuje autorytet RPD. Zastanawiam się, skąd my weźmiemy takiego geniusza, który naprawi to, co do końca swej kadencji zdąży popsuć Kochanowski?