Archiwum dla tagu ◊ gwałt ◊

Polański ponad prawem
Tuesday, September 29th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Po aresztowaniu Romana Polańskiego przez polskie media przetoczyła się fala szaleństwa. Polski rząd i prezydent, władze Francji, której Polański jest obywatelem (swoją drogą, może się mylę, ale, o ile pamiętam, polskie prawo nie zezwala na posiadanie podwójnego obywatelstwa) postanowiły stanąć w obronie znanego reżysera. Listy w jego sprawie podpisywali polscy reżyserzy, np. Andrzej Wajda, Jerzy Morgerstern, Jacek Bromski, Krzysztof Zanussi, a także znani światowi artyści, np. Monika Bellucci. Wielu internautów wzywało do obrony biednego, wielkiego rodaka przez złymi jankesami. Im wszystkim chciałbym zadedykować fragmenty zeznań ofiary Polańskiego:

Dziewczynka zeznała, że Roman Polański najpierw poczęstował ją szampanem, a potem podał jej jakąś tabletkę. Podejrzewała, że to silny lek rozluźniający i hipnotyczny, znany jako Metakwalon. Oboje weszli do jaccuzi w domu aktora Jacka Nicholsona. Polański obiecywał wtedy, że zrobi jej zdjęcia.

–Co miałaś na sobie w jaccuzi? - pytał Samanthę Geimer prokurator. – Bieliznę, ale powiedział, żebym ją zdjęła. Zrobiłam tak i weszłam – odpowiedziała dziewczyna. Potem, jak opowiadała, przeszli do sypialni. – Byłam tylko owinięta ręcznikiem – mówiła 13-latka. – Pocałował mnie. Sprzeciwiałam się, prosiłam by odszedł ale powiedział “Zaraz zabiorę cię do domu” – zeznała dziewczynka.

Dalszy ciąg jej opowieści jest jeszcze bardziej przerażający. – Obniżył się i położył usta na mojej waginie. Potem rozpoczął ze mną stosunek. Wsadził penisa do mojej waginy. Cały czas prosiłam go by przestał, ale nie broniłam się, bo nikogo innego tam nie było i nie miałam dokąd iść. Potem zapytał mnie kiedy miałam ostatni okres. Powiedziałam, że nie pamiętam. A on powiedział, że “w takim razie nie będę w ciebie wchodził”. Podniósł moje nogi i wsunął penisa do mojego odbytu – opowiadała 13-latka.

Wszystkich medialnych i internetowych obrońców Romana Polańskiego, twierdzących, że “nic się nie stało”, “było minęło”, “sama sobie winna”, “powinniśmy bronić wielkiego rodaka przed okropnymi jankesami” chciałbym zapytać: Czy chcielibyście, by to samo zrobił Waszej córce lub wnuczce?

Roman Polański jest wybitnym reżyserem. Cała ta sprawa nie umniejsza walorów artystycznych jego filmów, tak, jak skazanie Andrzeja Samsona nie pozbawiło wartości jego książek. Dokonania artystyczne nie stawiają jednak nikogo ponad prawem. Zgwałcenie 13-latki, czego Polański wcale się nie wypiera, jest poważnym przestępstwem, za które, jak każdy człowiek, powinien on zostać osądzony. Nie przesądzam, jaki powinien zapaść wyrok. Z całą pewnością nikt jednak nie może bezkarnie przez 31 lat unikać odpowiedzialności za swoje czyny.

Tu pojawia się dodatkowy aspekt. Ofiara wybaczyła Polańskiemu i prosiła, by go nie karać. To prawda. Odstąpienie od wymierzenia kary miałoby sens, gdyby oskarżony zrozumiał, co zrobił i wyrażał szczerą skruchę. W moim odczuciu granie na nosie przez ponad 30 lat wymiarowi sprawiedliwości, unikanie rozliczenia się ze swojej przyszłości, a jednocześnie brylowanie jako wielka gwiazda – to nie są objawy wyrzutów sumienia. Postawa Polańskiego wcale mnie nie przekonuje, iż szczerze żałuje on tego, co zrobił.

To, co zrobił, nie czyni z niego wcale pedofila. Pedofil to osoba chora, której popęd seksualny jest zaburzony i jednoznacznie ukierunkowany na dzieci, dzieci wyglądające jak dzieci. Być może, jak twierdzą niektórzy, Samantha Geimer nie była niewinną nastolatką. Nie zmienia to jednak faktu, że to Polański był dorosłym mężczyzną i powinien wiedzieć, co mu wolno, a czego nie wolno. Otóż nie wolno mu było współżyć z 13-latką. Ani za jej zgodą, ani wbrew jej woli. Biorąc pod uwagę treść jej zeznań o zgodzie trudno zresztą mówić.

Podstawową zasadą prawną jest, iż wszyscy ludzie są równi wobec prawa. Zasługi Romana Polańskiego dla światowej kinematografii nie stawiają go więc ponad prawem. Jeśli zgwałcenie 13-latki miałoby ujść mu płazem, to dlaczego inni sprawcy mieliby trafiać za to do więzienia? Może więc nasze tuzy filmu napiszą po prostu list otwarty, domagając się wprost uznania gwałtów na 13-latkach za legalne? Inaczej wychodzi na to, że po prostu przemawia przez nich głupia korporacyjna solidarność i chęć bronienia kolegi po fachu.

Każdy obywatel Rzeczpospolitej Polskiej powinien móc liczyć na pomoc polskich władz konsularnych, gdy staje przed obcym wymiarem sprawiedliwości. Taka pomoc należy się więc również Romanowi Polańskiemu. Ciekawe, czy władze RP będą wobec niego tak samo aktywne (czyli tak naprawdę nie zrobią nic) jak w sprawie naszego rodaka, którego 10 lat temu skazano na 30 lat ciężkiego więzienia za rzekome molestowanie pasierbicy wbrew obdukcji lekarskom, zeznaniom samej pasierbicy, jej matki oraz innych świadków?

 

Wszyscy niewinni, a dziecko zginęło
Wednesday, April 29th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Na stronie fundacji można znaleźć news (przedrukowany za Wyborcza.pl) o śmierci 9-letniej Weroniki, zgwałconej i uduszonej przez 15-latka w domu dziecka pod Lesznem. Wszyscy w tej sprawie uważają się za niewinnych, a przede wszystkim sędziowie. Oto do domu dziecka trafił chłopak, którego miejsce było w poprawczaku, nikt przy tym nie poinformował dyrektorki o tym, jakie sprawia on kłopoty. Gdy ta zorientowała się, błagała sąd rodzinny o pomoc, o skierowanie chłopaka tam, gdzie jego miejsce, wskazując, iż 15-latek stanowi zagrożenie dla życia innych dzieci, ale sędzia nie widział powodu, by go przenosić. 

Dyrektorka domu dziecka może tu faktycznie czuć się niewinna. Gdy w domu dziecka, którym kierowała, działy się złe rzeczy, reagowała. Próbowała przenieść chłopaka, by nie stanowił zagrożenia. Była jednak związana decyzjami, czy też raczej brakiem decyzji sądu, które musiała realizować.

Sędziowie w tym kraju po pierwsze czują się bezkarni. Nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje błędne decyzje lub za niefrasobliwość i brak decyzji. Nie da się sędziego odwołać. Sędziowie tez nie uczą się, nie szkolą, często nie znają nawet prawa. Oczywiście, są chlubne wyjątki, ale – to są niestety tylko wyjątki. 

Konieczne są zmiany prawne, które sprawią, iż sędziowie będą ponosili konsekwencje za to, co robią lub za swoje zaniedbania. Nie może być tak, że sędzia wypuszcza na wolność człowieka oskarżanego o przemoc i gwałty, a ten zabija świadków, po czym sędzia radośnie informuje, iż nie popełnił żadnego błędu. To po prostu kuriozum prawne. Niezawisłośc nie może oznaczać bezkarności. 

Sędziowie w sprawie 9-letniej Weroniki bronią się, tłumacząc, że i tak nie byłoy miejsc w odpowiedniej dla owego 15-latka placówce. Tyle że to nie jest tłumaczenie. Dlaczego? Bo nawet nie szukali tych miejsc.

Inna sprawa, że tych placówek i miejsc w nich faktycznie jest za mało i to jest problem po stronie rządu. Kolejne rządy dużo gadają, a mało robią. Politycy lubią opowiadać o tym, jak to oni troszczą się o dzieci, tyle na takich opowieściach się kończy. Konieczna jest reforma domów dziecka, by państwowe duże domy zastąpić rodzinnymi domami dziecka i rodzinami zastępczymi, wspierać te małe placówki, pomagać im. Niezbędne są inwestycje w system resocjalizacji nieletnich, zwłaszcza że statystyki policyjne i sądowe jasno wskazują na wzrost przestępczości i demoralizacji.

Problem w tym, że teraz porozczulamy się nad Weroniką i jej tragedią. A potem wszystko wróci do przerażającej normy. Aż do następnej dramatycznej historii.

Friztl spod Siemiatycz
Tuesday, September 09th, 2008 | Autor: Jakub Śpiewak

Wczorajsze media poinformowały o sprawie, która wyszła na jaw przed tygodniem. Do policji w Siemiatyczach zgłosiła się 21-letnia kobieta, przez 6 lat gwałcona przez ojca, zmuszona przez niego do oddania 2 urodzonych w wyniku tych gwałtów dzieci, przez pewien czas więziona. Po tygodniu poszukiwań sam ojciec został zatrzymany w Siedlcach. Jak ustalili policjanci, planował ucieczkę do Włoch.

Na antenie TVN24, w “Faktach po Faktach” widziałem wywiad z podinspektorem Jackiem Dobrzyńskim, rzecznikiem prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. Muszę powiedzieć, że ta rozmowa zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Już dawno nie słyszałem wypowiedzi przedstawiciela policji, która byłaby tak pełna człowieczeństwa. Nie było nic na temat dobra śledztwa. Było współczucie dla ofiary, był takt, było zdanie “to ona jest dla nas najwazniejsza”, był apel do mediów, by uszanowały prywatność tej rodziny i pozwoliły samej ofierze, jej młodszemu bratu i matce otrząsnąć się po tym wszystkim. Naprawdę, chapeaux bas, Panie Inspektorze.

Jak łatwo się domyślić, ten apel do mediów nie został przez wszystkie redakcje uszanowany. Presja “musimy mieć newsa” okazała się silniejsza niż myśl, że o tym, co działo się przez te 6 lat, i matka, i córka, i syn powinni najpierw opowiedzieć terapeutom (oraz oczywiście prokuratorowi). Ale, tu muszę oddać sprawiedliwość, jakieś ludzkie odruchy zostały. Wczoraj wieczorem byłem w studio Polsat News, zaproszony właśnie w związku z tą sprawą. Przed wejściem do studia rozmawiałem z dziennikarzem i wydawcą. Reporterka na miejscu nagrała wypowiedź 11-letniego brata ofiary. (Cóż, nie przyszło jej do głowy, że to nie jest dobry pomysł, w końcu najważniejsze jest “dobry live”…) Na szczęście w samej redakcji powstały wątpliwości, czy powinno się emitować to nagranie, co już dobrze świadczy, ludzkie odruchy zadziałały. Zapytano mnie o zdanie, oczywiście odparłem, iż takiej wypowiedzi emitować nie należy. I nie poszła. Brawa dla Polsat News.

Przy okazji oczywiście podziękowania również dla pani redaktor Justyny Pochanke z TVN za wywiad z panem inspektorem Dobrzyńskim i wykazany takt. No, ale pani redaktor nas już przyzwyczaiła do swojej klasy, a Polsat News to nowa stacja i dopiero uczymy się, czego po niej można się spodziewać.

Światowe media, a i nasze, od razu porównały sprawę z Siemiatycz do austriackiej sprawy Josefa Fritzla. Porównanie to jest, rzecz jasna, mocno na wyrost. Nie ma sensu porównywać obu tragedii, ale obie historie różnią się. Niemniej, sam takiego porównania użyłem. Dlaczego?

Ujawnienie historii Fritzla obudziło Austrię, podobnie jak wcześniej sprawa Dutroux obudziła Belgię. Oby w Polsce nie musiało dojść do dramatów podobnych. A takie przebudzenie jest nam potrzebne. Według statystyk policyjnych w ubiegłym roku wszczęto 1882 postępowania z art. 200 KK (czynności seksualne i obcowanie płciowe z małoletnim poniżej lat 15) oraz 47 spraw z art. 201 KK (kazirodztwo).

Tytułem wyjaśnienia. Zarzuty z art. 201 stawiane są na ogół w przypadku, gdy ofiara ma skończone 15 lat lub obie osoby są pełnoletnie. Jeśli dochodzi do obcowania płciowego lub innych czynności seksualnych z udziałem dziecka, które nie skończyło jeszcze 15 lat, stawiane są zarzuty z art. 200. Powód jest prosty. Za kazirodztwo grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, a za molestowanie dzieci od 2 do 12 lat.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że te liczby to wierzchołek góry lodowej. Same w sobie brzmią dość przerażająco, łatwo bowiem policzyć, że każdego dnia w Polsce wszczyna się średnio 5 spraw o molestowanie dziecka. Ale to tylko ułamek tego, co dzieje się faktycznie. Większość spraw nigdy nie wychodzi na jaw. Zastraszone lub zmanipulowane ofiary kryją sprawców. Rodziny nie zgłaszają takich historii policji, zamiatając je pod dywan. A większość przypadków krzywdzenia dziecka ma miejsce właśnie w domu rodzinnym, gdy sprawca jest osobą znaną dziecku.

Trzeba zmieniać mentalność. Takie sprawy muszą wychodzić na jaw, by sprawcy nie czuli się bezkarni. Milczenie jest sprzymierzeńcem sprawcy. Na przeciw temu wychodzi nowelizacja kodeksu karnego, nad którą pracuje sejm. Według rządowego projektu, niezależnie od normalnego trybu przedawnienia, dziecko po uzyskaniu pełnoletności będzie miało 5 lat na złożenie zawiadomienia o przestępstwie. To bardzo dobry projekt.