Tym razem przygotowanie kapuśniaczku było prostsze niż zwykle, bo poszedłem na skróty. Nie musiałem gotować wywaru, bo był już przygotowany wcześniej przez Vylenę. Wystarczyło wyjąć z zamrażalnika i rozmrozić.
Spory kawał wędzonego boczku pokroiłem w kostkę. Przy okazji pożywił się i kot Benio. Kolejnym etapem było skrojenie kapusty kiszonej. Nie jest to konieczne, ale trochę niewygodnie się je i pochlapać się można, jeśli się ten etap pominie. Zużyłem ok. 1/2 kg kapusty. Boczek i kapusta wylądowały w garnku razem z wywarem. Uznałem, że jest go nieco za mało, więc dolałem wody i wrzuciłem 1 kostkę rosołową, by zupa nie straciła na wyrazistości. Całość uzupełniła 1 kostka smakowa “smażona cebulka” Knorra.
Wszystko to pogotowało się sobie ok. 30 minut i wtedy wrzuciłem zawartość jednego małego słoiczka koncentratu pomidorowego. Normalnie użyłbym 2-3 pokrojonych pomidorów, ale akurat takowych w domu nie było. Całość gotowała się ok. 2 godzin i była gotowa do jedzenia. Ale naprawdę dobry kapuśniaczek jest dopiero drugiego dnia.
RSS Feed
Twitter


Posted in
Tags: 


