Posts Tagged ‘gotowanie’

Kapuśniaczek z nutką pomidorową

Tym razem przygotowanie kapuśniaczku było prostsze niż zwykle, bo poszedłem na skróty. Nie musiałem gotować wywaru, bo był już przygotowany wcześniej przez Vylenę. Wystarczyło wyjąć z zamrażalnika i rozmrozić.

Spory kawał wędzonego boczku pokroiłem w kostkę. Przy okazji pożywił się i kot Benio. Kolejnym etapem było skrojenie kapusty kiszonej. Nie jest to konieczne, ale trochę niewygodnie się je i pochlapać się można, jeśli się ten etap pominie. Zużyłem ok. 1/2 kg kapusty. Boczek i kapusta wylądowały w garnku razem z wywarem. Uznałem, że jest go nieco za mało, więc dolałem wody i wrzuciłem 1 kostkę rosołową, by zupa nie straciła na wyrazistości. Całość uzupełniła 1 kostka smakowa “smażona cebulka” Knorra.

Wszystko to pogotowało się sobie ok. 30 minut i wtedy wrzuciłem zawartość jednego małego słoiczka koncentratu pomidorowego. Normalnie użyłbym 2-3 pokrojonych pomidorów, ale akurat takowych w domu nie było. Całość gotowała się ok. 2 godzin i była gotowa do jedzenia. Ale naprawdę dobry kapuśniaczek jest dopiero drugiego dnia.

Żeberka z gatunku przepysznych

Przygotowanie żeberek trochę trwało. Nie było pracochłonne, ale za robotę trzeba się zabrać z wyprzedzeniem. Wieczorem wsadziłem mięso do szklanego naczynia, natarłem solą i pieprzem, po czym przygotowałem marynatę. Użyłem do tego moich oliw smakowych. Wybrałem tę z jałowcem, przy okazji wywalając z niej na mięso sporą część rozmarynu, oliwę czosnkową i odrobinę paprykowej. Do marynaty dodałem też tymianek i majeranek. Dodałem jeszcze octu jabłkowego, i 3 łyżki płynnego miodu gryczanego, wymieszałem całość i równo rozprowadziłem na mięso, z obu stron, po czym przykryłem naczynie pokrywką i wstawiłem do lodówki na całą noc.

W zasadzie to był koniec najwłaściwszej pracy. Następnego dnia, ok. 12.30 wyjąłem naczynie z lodówki, żeby trochę odtajało, a o 13.00 wstawiłem je do piekarnika. Co jakiś czas wyciągałem na chwilkę i polewałem zebranym łyzką z naczynia tłuszczykiem. O 14.00 obróciłem na drugą stronę. O 15.00 żeberka były gotowe do podania.

Jak widać, przygotowanie nie było trudne ani męczące, a efekt zachwycający. Polecam, polecam…

Kurczak w sosie grzybowo-rozmarynowym

Korzystając z soboty i wolnego czasu postanowiłem znów pobawić się w kuchni. Już w piątek namoczyłem kupione w sklepie suszone podgrzybki. Ile? Nie pytajcie, ja nigdy nic nie mierzę, robię wszystko na oko. W sobotę rano pokroiłem grzyby w drobną kostkę. Zamieszczam zdjęcie miski z nimi dla zobrazowania, ile mniej więcej ich było.

podgrzybki w misce

W piątek wieczorem pokroiłem też w kostkę podwójną pierś z kurczaka i odstawiłem do lodówki w marynacie z moich smakowych oliw: paprykowej i czosnkowej.

Sobotni poranek poświęciłem na obsmażenie piersi kurczaka i osolenie mięsa w trakcie obsmażania. Mięso i oliwę ze smażenia zlałem do płaskiego garnka, pokroiłem grzyby i dodałem je do garnka z mięsem, dolewając trochę wody, Potem dolałem sporą ilość rozmarynu i pozwoliłem tej mieszance dusić się pod przykryciem. Po ok. godzinie dodałem pół małego opakowania śmietany 18%. Konieczne było częste mieszanie, żeby całość nie przywarła.

W trakcie tego duszenia pokroiłem drobno pół cebuli, pół pomidora (bo tylko tyle było w lodówce) oraz trochę żółtego sera (no, po prawdzie to był pomarańczowy). Cebulę wrzuciłem do małego rondelka z oliwą, zeszkliłem, a potem wszystko to dodałem do właściwego garnka. Mieszając co chwilkę pozwoliłem temu dusić się dalej. Za jakieś pół godziny danie było gotowe. Efekt poniżej.

kurczak w sosie grzybowo-rozmarynowym na talerzu

Buy T-MobilePhones and Save. | Thanks to Highest CD Rates, Credit Card Offers and UK Loan