Archiwum dla tagu ◊ ewa sowińska ◊

Rossmann na poziomie teletubisiów
Friday, April 24th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Sieć Rossmann ufa Ewie Sowińskiej

Jak donoszą media, w sklepach sieci Rossmann sprzedawcy legitymują młodo wyglądających klientów kupujących prezerwatywy i odmawiają sprzedaży tychże osobom, które nie ukończyły 18 lat. Jak tłumaczy Roman Lewandowski, rzecznik sieci, taki proceder to nadinterpretacja zaleceń sieci przez pojedyńczych sprzedawców, a samo zalecenie jest efektem pisma, jakie dwa lata temu przysłała ówczesna Rzecznik Praw Dziecka, czyli Ewa Sowińska. Domagała się ona zakazu sprzedaży prezerwatyw osobom małoletnim (czyli poniżej 18 roku życia), pisząc m.in.:

“W opinii rzecznika sprzedaż małoletnim produktów, które przeznaczone są do czynności, które dla osób w tym wieku uznawane są za niemoralne, może przyczynić się do zaburzenia prawidłowego rozwoju dzieci”

Szefostwo Rossmanna wykazało się głupotą, słuchając ówczesnej niedorzecznik. Każdy przytomny człowiek w tym kraju miał wszak świadomośc, że nie da się jej traktować poważnie. Podejrzewam osobiście, że szefowie sieci obawiali się rozgłosu, spodziewali, że Sowińska może rozpętać przeciwko nim negatywną kampanię w mediach. Swoją drogą, czy jakiekolwiek, oprócz Radia Maryja, TV Trwam i Naszego Dziennika, media w tym kraju mogły posłuchać Sowińskiej?

Sowińska, jaka była, każdy widział. Nie znam żadnego prawnego zapisu, który mógłby choćby dawać cień powodu dla odmowy sprzedania 17-latkowi, czy 16-latce prezerwatyw. Więcej – jest przepis, który przewiduje karę grzywny dla sprzedawcy, który bez powodu odmawia sprzedaży legalnego produktu. Sugerując, że sprzedaż prezerwatyw osobom poniżej lat 18 łamie prawo (btw – odwołanie do Konwencji Praw Dziecka to dopiero kuriozum) w moim przekonaniu tworzy sytuację, w której urzednik państwowy świadomie wprowadza w błąd przedsiębiorcę co do obowiązującego stanu prawnego i jego wykładni.

Muszę powiedzieć, że ucieszyła mnie postawa Kacpra, opisanego przez media, chłopaka, któremu odmówiono w Rossmannie sprzedazy prezerwatyw. Młody człowiek najpierw zażądał rozmowy z kierowniczką, a po uzyskaniu od niej informacji o pismie Ewy Sowińskiej, wysłał pytanie do Rzecznika Praw Dziecka. Obecny rzecznik, Marek Michalak, odpisał młodemu człowiekowi tak:

“W Polsce nie ma przepisu, który zabraniałby nabywania prezerwatyw przez osoby niepełnoletnie. Nie ma również obowiązku okazywania dowodu tożsamości podczas kupna prezerwatyw”.

Dlaczego cieszy mnie postawa Kacpra? Po pierwsze, wie, do czego służą prezerwatywy, że należy z nich korzystać i realizuje tę wiedzę w praktyce. Po drugie, zachowuje się jak obywatel. Nie pozwala robić z siebie idioty, tylko korzysta mądrze z przysługujących mu praw.

Znany seksuolog, profesor Zbigniew Izdebski, wypowiedział się w tej sprawie tak:

“To kuriozum! Jeśli oczekujemy od młodych ludzi odpowiedzialności, musimy dać im możliwość, by byli odpowiedzialni. Nie wyobrażam sobie, żeby we Francji lub w Niemczech w sklepach Rossmanna ktokolwiek pomyślał o legitymowaniu przy zakupie prezerwatyw.”

Co fakt, to fakt. Jakoś tez nie umiem sobie wyobrazić takiej sytuacji. 

I na koniec pytania całkowicie retoryczne: kiedy sprawa edukacji seksualnej przestanie być przedmiotem politycznych i ideologicznych gier? Kiedy wreszcie polscy uczniowie będą mogli liczyć na rzetelną, mądrą, odpowiedzialną edukację seksualną?

Fizyczne kastrowanie rzecznika
Saturday, April 18th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz KochanowskiDawno nie pisałem o moim ulubieńcu, czyli Rzeczniku Praw Obywatelskich, zwanym Januszem Kochanowskim. Czasem, gdy o nim myślę, nachodzi mnie taka reflekcja, że ten bardziej znany Kochanowski, czyli Jan, musi się w grobie przewracać, gdy widzi z góry, kto nosi jego nazwisko. No, ale nasz dzielny niedorzecznik, zwany przez prosty lud rosenthalem (od marki filiżanek, które lubi wręczać lekarzom), nie daje o sobie zapomnieć.

Jak donosi publiczna TVP.Info, rzecznik postanowił wypowiedzieć się na temat walki z pedofilią:

“Można nawet rozważać, czy na życzenie zainteresowanego pedofila nie można by stosować kastracji fizycznej. Jeśli chodzi o kastrację farmakologiczną, nie wiedzę żadnego problemu. W istocie nie chodzi przecież o fizyczne okaleczenie, lecz zastosowanie środków farmakologicznych, które mają ograniczyć chorobliwy popęd dewiantów seksualnych. To jest nie tyle kara, ile leczenie i zapobieganie powrotowi do przestępstwa.”

Oczywiście nie ma czegoś takiego jak kastracja farmakologiczna. Jest terapia farmakologiczna, która polega na podawaniu środków obniżających popęd seksualny przede wszystkim poprzez obniżenie poziomu testosteronu w organizmie. Nie jest to kastracja, gdyż proces ten jest całkowicie odwracalny. Środki farmakologiczne, działają, dopóki pacjent je przyjmuje, jeśli je odstawi, poziom hormonu, a – co za tym idzie – poziom popędu seksualnego, wracają do poprzedniego poziomu. Terapia farmakologiczna jest środkiem pobocznym, który ma wspierać terapię właściwą, czyli seksuologiczną i psychologiczną. Niedorzecznik o tym nie wie. No, bo i po cóż miałby wiedzieć? 

Ważniejsza jest jednak pierwsza część wypowiedzi Kochanowskiego, bo takich bredni już dawno nie słyszałem. Ja mogę nawet zrozumieć, że życie seksualne pan rzecznik zakończył już dawno, ale chyba nie ma takiej demencji, by nic nie pamiętać? Otóż aktywność seksualna człowieka nie ogranicza się wcale do posługiwania się penisem, a zgwałcić można na różne sposoby. Wycięcie jąder da efekt antykoncepcyjny, ale wcale nie obniży popędu seksualnego. Pomysł fizycznego kastrowania, jak rozumiem, najlepiej tępą żyletką, jest oczywiście nośny publicznie, tyle że całkowicie bezsensowny.

Pan Kochanowski po pierwsze jest nieukiem, a po drugie głupcem. Nieukiem – bo nie wie, o czym mówi, a głupcem – bo wypowiada się na tematy, o których nie ma bladego pojęcia. Jest też głupcem, bo nie zapewnił sobie jako rzecznik zaplecza w postaci ekspertów, którzy mogliby mu podpowiedzieć, co i jak mówić, żeby nie robić z siebie błazna.

Pisałem już tutaj, że mieliśmy do tej pory szczęście do Rzeczników Praw Obywatelskich. Statystycznie rzecz ujmując, w końcu musieliśmy mieć pecha i trafiliśmy na indywiduum, które kompromituje swój urząd. Po całkowitej kompromitacji urzędu Rzecznika Praw Dziecka przez Ewę Sowińską mieliśmy szczęście, że na to stanowisko powołano Marka Michalaka, który odbudowuje autorytet RPD. Zastanawiam się, skąd my weźmiemy takiego geniusza, który naprawi to, co do końca swej kadencji zdąży popsuć Kochanowski?

Przeciwko klapsom
Friday, June 06th, 2008 | Autor: Jakub Śpiewak

Niemal każdego tygodnia media informują o kolejnych przypadkach brutalnej przemocy wobec dzieci, często kończących się śmiercią lub trwałym kalectwem dziecka. Oczywiście, można to uznać za pewne ekstremum. Oczywiście, większość tych przypadków wiąże się z nadużywaniem alkoholu przez sprawców przemocy. Możemy tak uspokoić swoje sumienie, mówiąc sobie “to margines, to patologia, mnie to nie dotyczy”.

Trzeba jednak pamiętać, że akceptacja dla stosowania przemocy jako narzędzia wychowawczego jest w Polsce bardzo wysoka. Funkcjonuje mit “mnie rodzice lali i wyrosłem na ludzi”. Wielu ludzi uważa, że klaps to nie jest przemoc. Tym, którzy tak twierdzę, jak zawsze proponuję, by taki klaps stosowano obecnie wobec nich jako metodę korekcji zachowania. Ciekawe, czy to by im się spodobało.

Argumentów przeciwko klapsom jest wiele. Klaps boli nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. To brutalne pogwałcenie godności dziecka. Klaps to nauka, że problemy i spory można rozwiązywać siłą. Klaps jak każda kara wiąże się na ogół z nasilaniem. Kiedy nie pomaga jeden klaps, dajemy drugi. Kiedy nie pomaga lekki klaps, dajemy mocniejszy. Kiedy nie pomaga klaps wymierzony ręką, uderzamy pasem albo innym narzędziem. I tak dalej. Prosta i krótka droga do maltretowania. Agresja karmi się agresją.

Cieszy więc, że pan premier Donald Tusk i jego rząd jednoznacznie wypowiadają się przeciwko karom cielesnym i chcą wprowadzić ich zakaz do Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Cieszy mnie przy tym dodatkowo mądrość, polegająca na tym, że przepis ten nie znajdzie się w kodeksie karnym. Nie chodzi wszak o to, żeby zamykać rodziców za klapsa do więzienia, a o danie jednoznacznego sygnału: klaps jest zły.  Przeciwko klapsom wypowiedziała się nawet związana ze środowiskami prawicowymi Rzecznik Praw Dziecka Ewa Sowińska.

Na tym tle smuci i przeraża wypowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego, który twierdzi, że rodzice powinni karcić swoje dzieci klapsami, ale wymierzanymi “z miłością”. Nawet nie chcę zgadywać, co pan rzecznik miał na myśli. Rzecznik Praw Obywatelskich ma obowiązek stać na straży praw wszystkich, a więc również tych najmłodszych, obywateli naszego kraju, w tym prawa do poszanowania godności i nietykalności cielesnej. W moim przekonaniu Rzecznik sprzeniewierzył się  swojemu ślubowaniu.

Na portalu Ammado.com zamieściliśmy petycję z protestem przeciwko wypowiedzi rzecznika. Prosimy o jej podpisywanie.

Pozytywne myślenie
Wednesday, April 23rd, 2008 | Autor: Jakub Śpiewak

W zalewie złych informacji pojawił się news pozytywny:

Ewa Sowińska podała się do dymisji z funkcji Rzecznika Praw Dziecka z dniem 30 czerwca 2008 roku – informuje TVN24.
Informację tą potwierdził na konferencji prasowej marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.

Komorowski powiedział, że przyjął z satysfakcją wniosek Sowińskiej. – Dymisja to wyjście z konfliktowej sytuacji – powiedział Komorowski.

Dobrze, że Ewa Sowińska sama podała się do dymisji, co pozwoliło uniknąć żałosnego spektaklu politycznego w postaci debaty w Sejmie nad odwołaniem Rzecznika. Tego, że byłby to spektakl żałosny, można akurat być pewny, bo czego innego spodziewać się w końcu po naszych politykach?

Ważne, że do tej dymisji doszło, bo to już najwyższy czas, by zakończyć tę wyjątkowo nieudaną kadencję. Nie ma sensu wymieniać po raz kolejny wpadek p. Sowińskiej. Nawet jeśli część jej niefortunnych wystąpień wynikała z podpuszczenia przez dziennikarzy (co nie przynosi redaktorom wcale chwały), to w końcu od wysokiego rangą urzędnika państwowego można wymagać roztropności, która nie pozwoliłaby dawać się prowokować i podpuszczać.

Niedawno w “Dużym Formacie”, dodatku do Gazety Wyborczej, ukazał się wywiad z p. Sowińską. Pojawia się w nim sympatyczna osoba, której wyrządzono ogromną krzywdę, powołując na stanowisko, na które po prostu się nie nadawała.

Trzeba oddać p. Sowińskiej sprawiedliwość. Ma ogromną zasługę. Nie, nie chodzi mi to, co niczym mantrę powtarzają jej polityczni oponenci, czyli dymisję, która miałaby być jedynym pozytywem. O, nie. Trzeba to głośno powiedzieć, oddając p. Sowińskiej sprawiedliwość. Jest ona pierwszym w Polsce politykiem wywodzącym się ze skrajnej prawicy i powiązanym z radiem Maryja, który wprost mówi, że klapsy są złe. W ostatnim okresie swego urzędowania Rzecznik Praw Dziecka zaproponowała nawet ustawowy zakaz bicia dzieci. To naprawdę ważne i trudne do przecenienia.

Od dłuższego czasu powtarzam, że stanowisko Rzecznika Praw Dziecka powinno się zlikwidować. Wiadomo już jednak, że do tego nie dojdzie, więc nie ma sensu powtarzać po raz kolejny przemawiających za tym argumenty. Wyczytałem jednak:

Anna Leśnodorska i Marek Michalak to potencjalni następcy Ewy Sowińskiej na stanowisku Rzecznika Praw Dziecka. Sowińska zrezygnowała we wtorek ze stanowiska.

Żaden z klubów nie zdecydował jeszcze jakie kandydatury zgłosi na miejsce Sowińskiej. W nieoficjalnych rozmowach z politykami Platformy pojawiają się nazwiska Anny Leśnodorskiej (prawniczka zgłoszona przez Platformę; kandydowała na rzecznika w 2006 r., przegrała z Sowińską) oraz Marka Michalaka (pedagoga społecznego, kanclerza Kapituły Orderu Uśmiechu).

Nie mam żadnego zdania na temat p. Marka Michalaka. Pamiętam jednak okres wyłaniania Rzecznika Praw Dziecka, który doprowadził, w wyniku politycznych targów, do wyboru Ewy Sowińskiej. Kandydatką PO była wówczas Anna Leśnodorska, która niemal na wszystkich zrobiła wtedy najlepsze wrażenie. Jako jedyna przyszła na sejmowe przesłuchania przygotowana, z koncepcją funkcjonowania urzędu, z wiedzą o problemach dzieci. Choć wiadomo było, że to najlepsza kandydatka, to nikt nie wierzył w jej wybór. Może tym razem się uda? Skoro już ma funkcjonować instytucja Rzecznika Praw Dziecka, to dobrze byłoby, gdyby stanowisko to pełniła osoba kompetentna, z zapałem, z koncepcją, otwarta, zwłaszcza na współpracę z organizacjami pozarządowymi.

Znalazłem w mediach również informację, iż jest już rozporządzenie w sprawie kompetencji pełnomocnika rządu ds. równego traktowania, którym jest Elżbieta Radziszewska. Miałem przyjemność rozmawiać z Panią Minister i przyznaję, że byłem pod wrażeniem Jej otwartości i chęci współpracy.

Dlaczego o tym piszę? Ano, bo blogi często stają się kanałami narzekania. A ja jestem dobrej myśli. Wierzę, że otwarta na współpracę z innymi minister Radziszewska to dobry znak. Mam nadzieję, że posłowie wybiorą dzieciom dobrego rzecznika. Jeśli tak się stanie, to, jestem przekonany, wiele dobrego będzie można zdziałać.

Niedorzecznik Praw Dziecka
Tuesday, April 08th, 2008 | Autor: Jakub Śpiewak

Cały czas w mediach przetacza się wątek Niedorzecznika Praw Dziecka, czyli p. Ewy Sowińskiej. Dziś wyczytałem, że:

Platforma Obywatelska przygotowała wniosek o odwołanie Ewy Sowińskiej z funkcji Rzecznika Praw Dziecka. PO chce także zmiany ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka, by zwiększyć kompetencje tego urzędu oraz zaostrzyć wymagania wobec kandydatów na to stanowisko. Posłanka PO Magdalena Kochan zarzuciła Rzecznik Praw Dziecka sprzeniewierzenie się ślubowaniu. Dodała, że Ewa Sowińska jest raczej rzeczniczką Radia Maryja niż dzieci.

W uzasadnieniu napisano między innymi, że działania Ewy Sowińskiej są niezgodne z konstytucją, pani rzecznik nie wypełnia swoich obowiązków ze starannością i nie pełni swojej funkcji w sposób bezstronny.

Przewodniczący klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski dodał, że Ewa Sowińska nie reprezentuje polskich dzieci, dlatego powinna jak najszybciej przestać pełnić swoją funkcję. Chlebowski wyraził nadzieję, że zostanie odwołana i – jak mówił – na usta polskich dzieci wróci uśmiech.

Zdaniem szefa Klubu Parlamentarnego PO Zbigniewa Chlebowskiego uchwała mogłaby być rozpatrywana w piątek. Wcześniej wniosek o odwołanie Ewy Sowińskiej złożył już Klub LiD.

PiS nie ma jeszcze oficjalnego stanowiska w sprawie odwołania Ewy Sowińskiej. Poseł Joachim Brudziński uważa, że rzeczywiście ma ona trudności z dotarciem do opinii publicznej, ale nie zasłużyła na aż taką nagonkę medialną.

Zdaniem byłej wiceminister pracy Joanny Kluzik-Rostkowskiej z PiS należy najpierw znowelizować ustawę i dobrze zdefiniować kompetencje RPD – tak by nie mogły na to stanowisko trafić przypadkowe osoby. Posłanka PiS przyznała, że jej współpraca z Ewą Sowińską okazała się niemożliwa. Wyobrażam sobie Rzecznika Praw Dziecka o wiele bardziej pracowitego – powiedziała Kluzik-Rostkowska.

PO zrezygnowała z pomysłu likwidacji osobnego urzędu Rzecznika Praw Dziecka i połączenia go z urzędem Rzecznika Praw Obywatelskich. Zamiast tego proponuje nowelizację ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka. Zbigniew Chlebowski wyjaśnił, że instytucja zostanie wzmocniona przez odwołanie Ewy Sowińskiej, a likwidacja urzędu wymagałaby zmiany Konstytucji.

Posłowie PO podkreślają, że wniosek o odwołanie powstał na podstawie rocznego sprawozdania z działalności urzędu, który Sowińska przedstawiła w Sejmie. Zbigniew Chlebowski powiedział, że wniosek popierają organizacje zajmujące się ochroną praw dziecka.

To, że p. Ewa Sowińska nie nadaje się na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka, było wiadome od samego początku. Jej wybór wynikał wyłącznie z politycznych kombinacji rządzących, czyli wówczas koalicji PiS, LPR, Samoobrona. Już sam start p. Sowińskiej był kiepski, bo nazwała dzieci, które wagarują, złodziejami. Cóż, widać nieobca p. Sowińskiej jest słynne recepta Alfreda Hitchcocka “na początek trzęsienie ziemi, a potem niech napięcie rośnie”. Potem mieliśmy ustalanie, jakiej muzyki mogą słuchać kobiety w ciąży, rozważania na temat orientacji seksualnej bohatera bajki o teletubisiach, zaszczytne trzecie miejsce w amerykańskim konkursie na idiotę roku, itp. Nie słychać było za to o żadnych ważnych inicjatywach na rzecz praw dzieci, ale najwyraźniej nie od tego jest Rzecznik Praw Dziecka.

Dla sprawiedliwości trzeba oddać, że od samego początku nie mamy szczęścia do Rzeczników Praw Dziecka. Pierwsz rzecznik, p. Marek Piechowiak nie zdążył w ogóle zapisać się w świadomości opinii publicznej, bo pełnił swoją funkcję od czerwca do października 2000 roku.

Od października 2000 do lutego 2001 roku był vacat, a w lutym na pięcioletnią kadencję wybrano p. Pawła Jarosa. Ten znany był głównie z całkowitego braku talentu do wystąpień publicznych, zamiłowania do kosztownych podróży na koszt podatnika i ogólnie do marnotrawienia publicznych pieniędzy, co wielokrotnie wyciągały mu media. Przeprowadził za to bardzo udaną kampanię społeczną “Prawa człowieka zaczynają się od praw dziecka”, która, w moim przekonaniu, dowodzi absurdalności istnienia samego stanowiska RPD. Jego odejście przyjęte było z ulgą.

Niestety, nowa ekipa, która rządziła naszym krajem, potraktowała stanowisko Rzecznika Praw Dziecka jak jeden z wielu łupów politycznych, synekurę, którą można przehandlować w ramach koalicyjnych gierek, czyli – jak wszystkie inne stanowiska, które były do obsadzenia. Spośród wielu absurdalnych koalicyjnych kandydatur najbardziej absurdalna była kandydatura p. Ewy Sowińskiej. Trudno więc się dziwić, iż wybrano właśnie ją.

Z przytoczonego newsa wynika, iż rządząca dziś Platforma Obywatelska zrezygnowała ze słusznego pomysłu zlikwidowania instytucji Rzecznika Praw Dziecka. Zamiast tego, jak zrozumiałem, politycy PO chcą dać rzecznikowi nowe uprawnienia i powołać tam kogoś swojego. Cóż, taka to nasza polityczna kultura.

Dlaczego uważam, że należy jak najszybciej zlikwidować Rzecznika Praw Dziecka i przydzielić tą tematykę Rzecznikowi Praw Obywatelskich? Z wielu powodów:

1. Dzieci są tak samo obywatelami jak dorośli. Nie ma żadnego powodu, by zajmował się nimi rzecznik drugiego sortu.

2. Tworzenie stanowiska RPD to swoiste alibi dla nas dorosłych. Pozwala nam oszukiwać samych siebie, że robimy coś na rzecz poprawy losu dzieci. Ot, taka fikcja dla uspokojenia własnych sumień.

3. Poza kilkoma ostatnimi wyskokami p. Janusza Kochanowskiego generalnie mieliśmy do tej pory szczęście do Rzeczników Praw Obywatelskich, czego o Rzecznikach Praw Dziecka nie można powiedzieć. Nawet mimo tych wyskoków p. Kochanowski jest niewątpliwie lepszy na swoim stanowisku niż którykolwiek z dotychczasowych Rzeczników Praw Dziecka, a nawet wszyscy oni razem wzięci.

4. Rzecznik Praw Obywatelskich ma sporo kompetencji prawnych, których brak Rzecznikowi Praw Dziecka. Można oczywiście zmienić ustawę i dodać kompetencje RPD, tylko że będzie to dublowanie uprawnień (bo dzieci są wszak obywatelami).

5. Niestety, brak we mnie wiary, iż po odwołaniu p. Ewy Sowińskiej i zmianie ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka na to stanowisko powołana zostanie kompetentna osoba. Śmiem przypuszczać, iż znów ulokuje się tam kogoś swojego, tyle że tym razem z innej opcji politycznej.

I tylko w tym wszystkim jakoś zapominamy wszyscy o dzieciach…