Archiwum dla tagu ◊ bicie dzieci ◊

Ach, ta straszna ustawa…
Saturday, February 27th, 2010 | Autor: Jakub Śpiewak

Swego czasu w programie “Tomasz Lis na żywo” redaktor Tomasz Terlikowski ze świętym oburzeniem zareagował na, skądinąd nieprzyzwoite i niemądre, sugestie znanej pisarki Manueli Gretkowskiej, że bije dzieci. Terlikowski z oburzeniem mówił, że nigdy nie uderzył swojego dziecka. I chwała mu za to. Jego oburzenie wskazuje, iż uważa bicie dzieci za, jak to w naszej kampanii “Bicie jest głupie” powiedział prof. Jerzy Bralczyk, “bicie dzieci jest nikczemne”. Gdyby bicie dzieci było dobre, to przecież redaktor Terlikowski nie oburzałby się, prawda? Jednocześnie jednak, w tym samym programie, ów publicysta z zapałem występował przeciwko zakazowi bicia dzieci, a za to za prawem rodziców do takiego postępowania.

Piszę o tym, bo bardzo często odnoszę wrażenie, że zdaniem wielu ludzi, dziecko to taki dziwny twór – “przyszły człowiek”. Dziecko nie jest ich zdaniem jeszcze pełnoprawnym człowiekiem, dopiero pod wpływem wychowawczego oddziaływania rodziców, polegającego również na daniu klapsa, dziecko dorośnie i stanie się człowiekiem. Przypominają mi się w tym momencie słowa Janusza Korczaka:

Nie ma dziecka, jest człowiek.

Tak, choćby się to niektórym w głowie nie mieściło, dziecko to człowiek i przysługuje mu cały kanon praw, które określamy mianem praw człowieka. Wśród tych praw jest również prawo do nietykalności osobistej. Jakoś nikt nie postuluje, by kłócących się posłów marszałek sejmu dyscyplinował klapsem.

Wracam do tematu bicia dzieci, jako że ostatnio znów rozpętało się piekło wokół Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, nad którą pracuje sejm. Dziennikarze, głównie z Rzeczpospolitej oraz Faktu rzucili się jak sfora wściekłych psów. Tym razem zainteresowały ich trzy tematy. O, dziwo jakoś tematyka bicia dzieci tym razem ich nie zainteresowała.

Pierwsza sprawa, to problem przemocy psychicznej. Tu odzywał się mój ulubiony ekspert od wszystkiego, czyli autor, skądinąd dość nudnych według mnie, książek fantastycznych Rafał Ziemkiewicz, ładnie nawiązując do wcześniejszych wypocin niejakiego Bronisława Wildsteina, o których pisałem wcześniej. Zdaniem obu panów, znanych jako wybitni eksperci w dziedzinie pedagogiki (jak i każdej innej, w której postanowią zabrać głos), ustawa zabroni rodzicom wychowywać dzieci. Biedny rodzic nie będzie mógł zwrócić dziecku uwagi, by nie siorbało przy stronie lub umyło ręce, bo zostanie to uznane za poniżanie, czyli przemoc psychiczną. Nie wiem, w jakiej formie obaj panowie zwracają uwagę swoim dzieciom, jeśli w tej samej formie, w której Wildstein chciał motywować syna do nauki (“jesteś głąbem”), to faktycznie może być problem. Mogę sobie wyobrazić (Tak, tak, panowie, naprawdę, mogę! Wiem, że to szokujące!) formy zwrócenia uwagi, które nie poniżają. Niesamowite, prawda?

W publicystyce, głównie “Rzeczpospolitej” pojawiło się określenie “sądy kapturowe”, które ma dotyczyć zespołów interdyscyplinarnych, których tworzenie nakazuje ustawa. Już wybitny polski pedagog Aleksander Kamiński (tak, ten Kamiński) pisał o metodzie grupowej w pracy socjalnej, tzn. o tym, że za pracownikiem socjalnym powinien stać cały zespół zadaniowy. Podejście to zwane jest niekiedy polską szkołą pracy socjalnej. Praca ta wymaga bowiem wiedzy z różnych dziedzin oraz zadań leżących w kompetencji różnych podmiotów. Współpraca taka, o paradoksie!, w Polsce od dawna kuleje. Istnieje wiele podmiotów mających w swoich kompetencjach rozmaite działania związane z przeciwdziałaniem przemocy w rodzinie oraz interwencją w sytuacji, gdy przemoc taka się pojawia. Podmioty te wielokrotnie podejmują jednak działania wzajemnie sprzeczne, nieskoordynowane, pojawia się również między nimi element niezdrowej rywalizacji. Fakt, że ustawa wprowadza obowiązek tworzenia zespołów interdyscyplinarnych, ma sens.

Niepokój budzi też to, że zespół taki ma gromadzić dane o rodzinach objętych pomocą. A tak po ludzku: jak zespół ma koordynować pracę bez gromadzenia wiedzy o tym, co dzieje się w objętej pomocą rodzinie, o tym, jakiej pomocy jej udzielono?

No, i wreszcie element ostatni spośród tej fali ataków na ustawę. Chodzi oczywiście o przepis, który daje pracownikowi socjalnemu prawo zabrania dziecka z rodziny na ściśle określony czas w sytuacji przemocy, zagrożenia życia lub zdrowia bez postanowienia sądu. Rozumiem emocje, które ten przepis wywołuje. Zabranie dziecka musi zawsze być ostatecznością. W ostatnim czasie media informowały o przypadkach, gdy odebrano dziecko bez sensu. Najgłośniejszy przypadek to historia Róży odebranej rodzicom. Warto jednak przypomnieć w tym kontekście kilka spraw:

  1. Opisane przez media historie miały miejsce przed wejściem w życie nowych przepisów, bo te nie zostały jeszcze uchwalone, ergo to nie te przepisy stanowią zagrożenie.
  2. Decyzję o odebraniu dziecka podejmował sąd rodzinny. Problem nie leżał więc w pracownikach socjalnych podejmujących samodzielne decyzje bez postanowienia sądowego.
  3. Już dziś w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia pracownik socjalny nie tylko może, ale wręcz powinien, zabrać dziecko z domu rodzinnego; nowe przepisy nie stanowią więc wielkiej rewolucji.

Nie tak dawno jedna ze stacji telewizyjnych realizowała reportaż z warszawskiej Woli. Sąsiedzi zaalarmowali policję, że na zewnętrznym parapecie drugiego piętra jednej z kamienic bawi się małe dziecko. Okazało się, że w mieszkaniu, o ile można to, co tam zastano, nazwać mieszkaniem, jest matka. Tyle że w sztok pijana. Media słusznie krytykowały odebranie Róży rodzicom. Mogę sobie jednak wyobrazić, jak krytykowałyby pracowników socjalnych, policję i całe państwo, gdyby nie zareagowano i nie zabrano dziecka z Woli do czasu wytrzeźwienia matki i gdyby temu dziecku stało się coś złego. Demagogia? Nie. Ciągle słyszymy o nieodpowiedzialnych, głównie pijanych, rodzicach, którzy zostawiają dzieci bez opieki i narażają je na zagrożenie.

Często słyszę: “rodzina to świętość”, “wara od mojego domu”, “na progu mojego domu kończy się władza państwa”. Rozumiem, że państwo ma nie przekroczyć progu domu osób to mówiących również, gdy im samym stanie się krzywda? Czy tylko wtedy, gdy będą bić żonę lub dziecko?

Aniołowie dzieci bitych i molestowanych
Tuesday, December 29th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Zachęcony zapowiedziami w prasie poszedłem do warszawskiego kościoła akademickiego pod wezwaniem świętej Anny. Piękny to kościół. Ale nie jego niewątpliwa uroda, którą wszak można podziwiać przez cały rok, zachęciła mnie do tych odwiedzin. Zachęcił mnie prasowy opis tradycyjnego żłobka. W tym roku w tym kościele żłobek urządzony był pod znakiem Aniołów Stróżów. Moją uwagę zwróciły 2 z nich, które uwieczniłem na zdjęciach. Anioł stróż dzieci molestowanych niszczy kasety video z pornografią dziecięcą podpisane np. “Marysia, 13 lat”, zaś anioł stróż dzieci bitych trzyma skórzany pas, czyli wymowny symbol domowej przemocy. Uznałem, że warto ten żłobek bożonarodzeniowy odnotować i uwiecznić, bo to rzadki głos Kościoła w tych dwóch ważnych sprawach.

Anioła stróża dzieci bitych chcę więc zadedykować tym wszystkim, którzy, powołując się na nauczanie Kościoła katolickiego i na tzw. tradycyjny model rodziny, próbują przekonywać, iż w biciu dzieci, jakimkolwiek biciu, nie ma nic złego. Otóż jest. Bicie jest głupie.

A kiedy popatrzyłem na anioła stróża dzieci molestowanych seksualnie, niszczącego kasety video z pornografią dziecięcą, to pomyślałem sobie, że taki anioł powinien chronić dzieci nie tylko przed samymi oprawcami, ale również przed tymi, którzy ich bronią i osłaniają: przed Krzysztofem Zanussim, przed Dorotą Stalińską, przed Agnieszką Holland, przed rodzinami, które każą zapomnieć lub wybaczyć albo po prostu nie wierzą. Ten anioł stróż powinien chronić również dzieci przed hierarchami Kościoła, którzy wiele lat tuszowali pedofilskie afery w Kościele, np. w USA czy w Irlandii.

Konferencja inaugurująca kampanię
Sunday, June 21st, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

 

Bicie jest głupie – ruszyło
Friday, June 19th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Bicie jest głupieUff… Kampania ruszyła. Ciężki był ten ostatni okres, gdy trzeba było wszystko dopiąć na ostatni guzik, a -- jak to w organizacjach pozarządowych -- każdy miał milion własnych koncepcji i pewność, że na pewno jego pomysły są jedynymi słusznymi. (Skoro każdy, to i ja temu się nie oparłem). Na szczęście ten najgorętszy okres za nami i ruszyło.

Zapraszam wszystkich na stronę kampanii www.biciejestglupie.pl. U siebie wstawiam tylko 1 klip i 1 spot kampanijny, a na stronie znajdziecie ich więcej i wciąż będą pojawiać się kolejne. Proszę Was bardzo, posyłajcie je znajomym, pokazujcie, komu się da. Niech to hasło “Bicie jest głupie” zapadnie w umysłach, by każdy, komu przyjdzie do głowy podnieść rękę na dziecko, mógł sobie przypomnieć, że to, co właśnie chce zrobić jest głupie, a nawet -- jak przekonuje w naszej kampanii profesor Jerzy Bralczyk - haniebne.

Oto właśnie profesor Jerzy Bralczyk w naszym klipie:

A to jeden ze spotów kampanijnych, z udziałem przesympatycznego aktora Piotra Nowaka, zatytułowany “Waza”. Przygotowała go agencja McCann Erickson, a wyreżyserował Xawery Żuławski:

Bicie jest głupie
Thursday, June 18th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Bicie jest głupiePorozumienie “Dzieci Pod Ochroną“, w skład którego wchodzi Fundacja, zleciło firmie badawczej MillwardBrown SMG/KRC badania dotyczące klapsów. Pytania do badania ułożyła dr Monika Sajkowska z Fundacji Dzieci Niczyje. Okazuje się, że aż 70% Polaków przyznaje się do dawania swoim dzieciom klapsów. Moim zdaniem to zatrważająca liczba. Klaps nie jest wszak metodą wychowawczą. Uczy dziecko tylko tego, że silniejszy ma rację, że wolno siłą wymuszać na słabszych pożądane przez siebie zachowania. Uczy, że wolno w ogóle bić drugiego człowieka. Klaps to pogwałcenie godności dziecka. Nawet jeśli, jak twierdzą niektórzy, klaps nie boli, to być może nie boli od niego pupa, ale boli dusza. Klaps to totalna porażka rodzica, który pokazuje w ten sposób tylko tyle, że nie umie wychowywać dziecka i nie potrafi panować nad swoimi emocjami. Pisałem o tym już na tym blogu wielokrotnie.

19 kwietnia o godzinie 11.00 zainaugurowana zostanie kampania społeczna Bicie jest głupie przygotowana przez Porozumienie i Rzecznika Praw Dziecka. Inauguracja odbędzie się w biurze Rzecznika (Warszawa, ul. Śniadeckich 10) z udziałem pana Marka Michalaka. O planowanych zmianach legislacyjnych, w tym całkowitym zakazie kar cielesnych, opowie Mirosława Kątna, szefowa Komitetu Ochrony Praw Dziecka. Irena Koźmińska, szefowa Fundacji ABCXXI Cała Polska czyta dzieciom i przewodnicząca Porozumienia, opowie o samym Porozumieniu i jego działaniach. Ja zaś zaprezentuję naszą kampanię. Nie będziemy mówili szczegółowo o badaniach, przedstawi je 24 czerwca autorka pytań, Monika Sajkowska, podczas konferencji prasowej Fundacji Dzieci Niczyje. Zgodziliśmy się na to, by wesprzeć w ten sposób startującą tego dnia kampanię organizowaną przez FDN.

Nie będę wyprzedzał faktów i pokazywał spotów przygotowanych przez agencję McCann Erickson a wyreżyserowanych pro bono przez Xawerego Żuławskiego, świetnego reżysera, o którym obecnie jest głośno głównie za sprawą filmu “Wojna polsko-ruska”. Nie pokażę Wam też dzisiaj klipów wyreżyserowanych, również pro bono, przez Mateusza Polita, w których znane osoby: Marcin Bosak, Rafał Bryndal, Paulina Smaszcz-Kurzajewska i Maciej Kurzajewski, Monika Olejnik, Maciej Orłoś, Maja Ostaszewska, Dorota Wellman i Dorota Zawadzka przekonują, iż “Bicie jest głupie”, a profesor Jerzy Bralczyk twierdzi wręcz, iż “Bicie dzieci jest haniebne”. Pokażemy to wszystko jutro. Jutro też uruchomiona zostanie witryna kampanii www.biciejestglupie.pl. (Dzisiaj jest jeszcze niedostępna.) Przewidujemy też wiele działań w internecie, które zrealizuje dla nas agencja 5tka, która również zgodziła się wesprzeć nas pro bono. Kampanię, podobnie jak całe Porozumienie, od początku wspiera finansowo Fundacja Warty i Kredyt Banku.

Wszystkim, którzy twierdzą, iż bicie jest metodą wychowawczą, proponuję, by:

  1. wprowadzić w regulaminie Sejmu prawo marszałka sejmu do karcenia niesfornych posłów klapsami;
  2. wprowadzić w kodeksie pracy prawo przełożonego do karania klapsami niesubordynowanych, np. spóźniających się, pracowników;
  3. wprowadzić w kodeksie ruchu drogowego prawo funkcjonariusza policji do wzmocnienia ustnego pouczenia poprzez wymierzenie kierowcy klapsa;
  4. wprowadzić w przepisach prawo do karcenia klapsem hałasującego sąsiada.
  5. itp.

Brzmi absurdalnie? Dlaczego? Bo dorosłych się nie bije? A dlaczego? Bo mogliby nam oddać? No, właśnie. Gdybyś, drogi rodzicu, nie miał nad dzieckiem przewagi fizycznej, wychowywałbyś je, a nie bił.