Archiwum dla kategorii ◊ fundacyjne ◊

Na łatwiznę, byle do mediów
Friday, January 29th, 2010 | Autor: Jakub Śpiewak

Polska policja przeprowadziła kolejną wielką akcję przeciwko osobom ściągającym z sieci pornografię dziecięcą. W ramach operacji o kryptonimie “Roxana” jednego dnia zatrzymano 120 osób. Policja odtrąbiła kolejny wielki sukces. Wiele osób wie, że na ogół wypowiadam się bardzo dobrze o naszych policjantach. Naszła mnie jednak refleksja, którą chcę się podzielić.

Czy to aby na pewno jest wielki sukces? Przeanalizujmy. W ubiegłym roku podobnych akcji było sporo. Za każdym razem scenariusz jest podobny. Nasi policjanci w ramach monitoringu sieci wymiany plików typują osoby, które z Emula, DC++, czy innych systemów P2P ściągają większe ilości filmów i zdjęć, których nazwy wskazują na treści zawierające pornografią z udziałem dzieci poniżej lat 15. Kolejnym krokiem jest posegregowanie adresów IP według operatorów, wysłanie do tychże zapytań o dane abonentów, a potem zatrzymania. Zanim jednak do zatrzymań dojdzie, Komenda Główna koordynuje wszystko tak, aby jednego dnia zatrzymać jak najwięcej osób, składając im wizyty o 6.00.

Warto jednak zwrócić uwagę na to, że po pierwsze na 100-150 zatrzymanych na ogół zaledwie kilkunastu dostaje w sądzie nakaz aresztowania tymczasowego, czyli zebrany materiał dowodowy jest na tyle silny, by sąd taki nakaz wydał. Po drugie zaś, i ważniejsze, te osoby nie są w żaden sposób ze sobą powiązane. W świat idzie przekaz, który mógłby sugerować, że policja rozbiła siatkę pedofilów, ale jest to przekaz fałszywy. Równie dobrze można każdego z nich zatrzymać w dowolnym terminie bez uszczerbku dla śledztwa. No, ale to już nie byłoby takie medialne.

Policja zatrzymała osoby, które zatrzymać należało, ale byli to po prostu ci napaleni i skrzywieni durnie, którzy nie umieją zadbać o swoją anonimowość w sieci. To nie są osoby rozpowszechniające ani produkujące czy utrwalające pornografię dziecięcą. To są jej klienci. Ich oczywiście trzeba zatrzymywać i karać, to nie ulega wątpliwości. Ale powiedzmy sobie szczerze – to są płotki. A nie słyszałem o podobnej akcji, o podobnej sile rażenia, w której zatrzymywano osoby, które są producentami, czy też robią na pornografii dziecięcej ogromne pieniądze. Czy policja chce przekonać, że takich osób, takich grup w Polsce nie ma? Wolne żarty. Zmasowane akcje w stylu “Roksany” to pójście na łatwiznę, a jednocześnie efekt silnego “parcia na szkło”.

Trzeba oddać policjantom sprawiedliwość. Rozbijanie tych najgroźniejszych grup, które tworzą pornografię dziecięcą i nią w sposób zorganizowany handlują, jest trudne. Aby robić to skutecznie, policjanci musieliby stosować prowokację policyjną, tak, jak robią to na przykład ich koledzy z Wielkiej Brytanii. A takich uprawnień polska policja nie ma. Nawet wielka nowelizacja prawa, którą na jesieni uchwalił polski parlament, a która ma wejść w życie w czerwcu, takich uprawnień w wystarczającym stopniu policji nie daje. Uchwalona nowelizacja nie dodała bowiem art. 202 § 3,4,4a i 4b Kodeksu karnego do zawartej w Art. 19 Ustawy o policji listy przestępstw, w odniesieniu do których policja może stosować takie działania operacyjne. Nasi politycy obiecują taką zmianę od wielu lat i wciąż nie mogą jej jakoś zrealizować. Aż czasem zastanawiam się, co tak naszych polityków powstrzymuje…

Akcje w stylu “Roksany” niepokoją mnie, bo martwi mnie to, że policja ma tak silne “parcie na szkło”, że potrzeba zaistnienia w mediach tak wpływa na metody pracy, bo przecież to dla mediów, dla fajnych obrazków w telewizji i newsów na portalach Komenda Główna Policji koordynuje takie zmasowane zatrzymania zamiast pozwolić policjantom w terenie na normalne wykonywanie ich pracy. Ci policjanci “na dole” doskonale poradziliby sobie z zatrzymaniem delikwenta, który ściąga niedozwolone filmy i zdjęcia, bez koordynacji Centralnego Zespołu ds. Zwalczania Handlu Ludźmi i Pornografii Dziecięcej w Komendzie Głównej Policji. Tylko wtedy ktoś mógłby sobie zadać pytanie, czy taki zespół jest w ogóle potrzebny…

A czy jest potrzebny? Tak, oczywiście, że jest. Ale nie w obecnym kształcie. Komenda Główna Policji, o czym zwykły obywatel wiedzieć nie musi, nie prowadzi żadnych postępowań. Może je jedynie nadzorować i ewentualnie koordynować. W efekcie zespół z KGP tworzy “czapę”, ale sam tak naprawdę zrobić wiele nie może. A mógłby, bo w końcu pracują tam ludzie, którzy na swojej robocie znają się bardzo dobrze. Trzeba im pozwolić pracować. A czasem (co stwierdzam ze smutkiem) do tej pracy zmusić.

W Wielkiej Brytanii z policji wydzielono osobą strukturę – CEOP, czyli Child Exploitation And Online Protection Centre. Co ciekawe, w strukturze tej działają również np. pracownicy socjalni. Taka instytucja zajmuje się zwalczaniem pedofilii i pornografii dziecięcej w sieci, profilaktyką. Obecność pracowników socjalnych sprawia, że CEOP nie traci z oczy ofiar. Czyli dzieci. Czyli tych, którzy w tym wszystkim są najważniejsi. W Polsce zaś wszyscy koncentrujemy się na sprawcach, a nie na ofiarach. Chciałbym, by taki CEOP powstał również w naszym kraju.

Byle z głową
Monday, January 25th, 2010 | Autor: Jakub Śpiewak

Jak zwykle pozostaje mi przepraszać za to, że tak nieregularnie pisuję. Wiem, wiem, to już się dzieje, jak to określają prawnicy, w warunkach recydywy. Tyle się jednak ostatnio dzieje, że ciężko znaleźć czas na to, by spokojnie usiąść i coś z sensem tu napisać. Relacjonuję zatem po kolei.

Uruchomiliśmy nowe wersje strony fundacji Kidprotect.pl oraz strony programu Stop Pedofilom. To była ciężka praca, którą wykonały przede wszystkim wspaniałe dziewczyny z zespołu fundacji przy wsparciu naszego webmastera Sirwiza. Strona fundacyjna nabrała w końcu fundacyjnego charakteru, mówimy na niej o wszystkich naszych działaniach, przygotowaliśmy ją również pod kątem nowych projektów, które planujemy niedługo oficjalnie ogłosić, odbiegających od tego, z czym dziś jesteśmy kojarzeni.

Ważnym elementem tych zmian było przeniesienie newsów o problemie przestępstw seksualnych przeciwko dzieciom (molestowanie, pornografia dziecięca), szczególnie tych z użyciem internetu na stronę StopPedofilom. I tu nie byłbym sobą, gdybym jednak paru słów komentarza nie napisał. Jakiś czas temu rozmawialiśmy zresztą o tym z udziałem Jolanty Zmarzlik z Fundacji Dzieci Niczyje na antenie radia VoxFM.

Wydawałoby się, że ochrona dzieci przed tak paskudnymi czynami w oczach wszystkich powinna być czymś pozytywnym. Wszak chyba każdy normalny człowiek zgodzi się z tym, że krzywdzenie seksualne dzieci to coś, z czym trzeba walczyć. A jednak wiele instytucji boi się tego tematu. Przede wszystkim zaś boją się go sponsorzy. Widząc, czym zajmuje się nasza Fundacja, często wycofują się. Nie chcą za żadne skarby być kojarzeni z tym tematem. Wiem, że jest to temat trudny i bolesny. Ale przecież ochrona dzieci, ich dobro – to coś, w co warto chyba się angażować?

Z jednej strony cieszą mnie nasze nowy strony. Z drugiej zaś smuci mnie to, że musieliśmy w pewnym sensie się poddać. Zmieniliśmy stronę fundacji tak, by nie kojarzyła się już zbytnio z walką z molestowaniem seksualnym dzieci. Nie udało nam się przekonać przedstawicieli polskich firm. Ustąpiliśmy. Wiem, było to potrzebne, bo jakoś musimy działać, bo musimy współpracować z firmami. Jednak mnie to tak kłuje…

Z nowości innych – uruchomiliśmy profile fundacyjne na MySpace, Facebooku, Blipie, Twitterze, Śledziku oraz Naszej-Klasie. Na tej ostatniej na dziś mamy już ponad 11.000 znajomych. To bardzo miłe, że tyle osób, używających kont zwykłych i fikcyjnych, chciało wyrazić swoje poparcie dla tego, co robimy.

I wreszcie, by nawiązać do tytułu tej notki, uruchamiamy projekt “Klikaj z głową“. To wspólne przedsięwzięcie portalu społecznościowego Nasza-Klasa, serwisu aukcyjnego Allegro oraz Fundacji Kidprotect.pl. Najpierw spotkaliśmy się we Wrocławiu. To było niezwykle fajne i ciekawe spotkanie, na którym razem przygotowywaliśmy się do uruchomienia tego projektu. Spotkały się trzy różne zespoły, które nie tylko świetnie się dogadały i fajnie wspólnie pracowały, ale też doskonale razem się bawiły. Oj, ale się działo… 22 stycznia dzięki uprzejmości jednej z warszawskich szkół przeprowadziliśmy pilotażowe spotkanie, a 26 stycznia w Wałbrzychu startujemy oficjalnie. W ramach tego projektu będziemy wspólnie, czyli Nasza-Klasa, Allegro i Kidprotect.pl, jeździli po Polsce, najpierw do byłych miast wojewódzkich, a potem – jeśli się uda – po miastach powiatowych, organizując duże spotkania dla gimnazjalistów. Przedstawiciele Allegro opowiedzą o bezpieczeństwie transakcji, Naszej-Klasy o ochronie prywatności w sieci, a my przede wszystkim o cyberprzemocy. Chcemy uczyć gimjazjalistów, jak klikać z głową.

Ale to jeszcze nie koniec. Przygotowujemy kilka nowości, które – mam nadzieję – niedługo ogłosimy.

No, i na koniec pozdrowienia dla czytelników bloga. Szczególnie pozdrawiam najwierniejszych czytelników z podobnej do naszej organizacji pozarządowej. Fajnie, że tu zaglądacie :-)

Kara za pomawianie o pedofilię
Tuesday, June 30th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Nie ulega wątpliwości, że molestowanie seksualne dzieci to problem niezwykle poważny. Nie ulega wątpliwości, że większość przypadków wykorzystania seksualnego dziecka ma miejsce w domu rodzinnym (choć środowiska prawicowe próbują budować sielski wizerunek domu rodzinnego i z pewnością oburzą się na moje słowa). Nie ulega wątpliwości, że w sprawach związanych z przestępczością seksualną na szkodę dzieci to dobro dziecka jest najważniejsze. Ważne jednak, by uważnie oceniać, co tym dobrem dziecka jest, a co nie jest.

Ostatnio coraz częściej zdarza się, iż w trakcie rozwodu matka oskarża ojca o molestowanie seksualne ich wspólnego dziecka po to, by “ukarać” go i uniemożliwić mu kontakt z dzieckiem. Jedna ze znanych mi organizacji przeprowadziła analizę spraw, którymi się zajmowała i okazało się, że 70% oskarżeń o wykorzystanie seksualne dziecka wysuniętych w trakcie sprawy rozwodowej okazało się manipulacją. Takie fałszywe oskarżenia stają się coraz większą plagą.

Warto mieć świadomość, co tak naprawdę robi osoba, na ogół matka (choć znam przypadek odwrotny), gdy rozpoczyna taką wojnę z ex-partnerem, fałszywie oskarżając go o tak haniebne czyny, jak wykorzystanie seksualne dziecka:

  1. Świadomie zawiadamia o niepopełnionym przestępstwie, czyli popełnia sama przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Organa ścigania, zamiast zajmować się sprawami prawdziwymi, tracą czas na weryfikowanie fałszywych i złożonych w złej wierze zgłoszeń.
  2. Krzywdzi ex-partnera, który musi – kolokwialnie ujmując – tłumaczyć się, że nie jest wielbłądem, a często ponosi ogromną cenę takich oskarżeń, zanim bowiem sprawa się wyjaśni musi funkcjonować w swoim środowisku z piętnem pedofila.
  3. Indukuje dziecku doświadczenie wykorzystania seksualnego, przez co będzie ono wymagało takiej pomocy psychologicznej i może ponosić takie same konsekwencje emocjonalne, jakby naprawdę takie zdarzenia miały miejsce.
  4. Niszczy, często bezpowrotnie więź między dzieckiem a ojcem.
  5. W dalszej konsekwencji niszczy również więź dziecka z samą matką, gdy bowiem dziecko, już podrośnięte, zrozumie, co zrobiła jego matka, utraci do niej zaufanie, może obwiniać za zniszczone dzieciństwo i utratę więzi z ojcem.

Na to narastające zjawisko fałszywych oskarżeń zwrócił posłom pracującym nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak. Wsparła go w tym posłanka PO, znana bokserka, Iwona Guzowska. Rzecznik Praw Dziecka, wspierany m.in. przez walczącej o prawa ojców Fundacji Akcja oraz stowarzyszenie “Damy radę” chce zatem złożyć wniosek o wpisanie do nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie kar za takie fałszywe oskarżenia. Miałyby być one karane nawet odebraniem praw rodzicielskich.

Generalnie, pomysł jest słuszny. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Ważne bowiem, by ów zapis nie sprawił, że – znów posłużę się kolokwializmem – strzelimy sobie w stopę. Ciężko bowiem – jak sądzę – wykazać, iż zawiadomienie złożone było ewidentnie w złej wierze. Ważne zaś jest to, by nie wzbudzać w ludziach strachu przez zgłaszaniem podejrzenia, iż dziecko jest krzywdzone. Obawiam się, że mogą pojawić się sytuacje, gdy matka, podejrzewając partnera o wykorzystywanie seksualne dziecka  i decydując się właśnie z tego powodu na rozstanie z jego ojcem, nie zechce równocześnie zawiadomić o tym organów ścigania w obawie, iż np. sprawa zostanie umorzona z braku dowodów (który wcale przecież nie musi przesądzać jednoznacznie, iż wykorzystywania nie było), a ona sama zostanie z kolei oskarżona o takie fałszywe zawiadomienie i straci dziecko.

Konferencja inaugurująca kampanię
Sunday, June 21st, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

 

Bicie jest głupie – ruszyło
Friday, June 19th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Bicie jest głupieUff… Kampania ruszyła. Ciężki był ten ostatni okres, gdy trzeba było wszystko dopiąć na ostatni guzik, a -- jak to w organizacjach pozarządowych -- każdy miał milion własnych koncepcji i pewność, że na pewno jego pomysły są jedynymi słusznymi. (Skoro każdy, to i ja temu się nie oparłem). Na szczęście ten najgorętszy okres za nami i ruszyło.

Zapraszam wszystkich na stronę kampanii www.biciejestglupie.pl. U siebie wstawiam tylko 1 klip i 1 spot kampanijny, a na stronie znajdziecie ich więcej i wciąż będą pojawiać się kolejne. Proszę Was bardzo, posyłajcie je znajomym, pokazujcie, komu się da. Niech to hasło “Bicie jest głupie” zapadnie w umysłach, by każdy, komu przyjdzie do głowy podnieść rękę na dziecko, mógł sobie przypomnieć, że to, co właśnie chce zrobić jest głupie, a nawet -- jak przekonuje w naszej kampanii profesor Jerzy Bralczyk - haniebne.

Oto właśnie profesor Jerzy Bralczyk w naszym klipie:

A to jeden ze spotów kampanijnych, z udziałem przesympatycznego aktora Piotra Nowaka, zatytułowany “Waza”. Przygotowała go agencja McCann Erickson, a wyreżyserował Xawery Żuławski: