Oddział w Choroszczy świeci pustkami i co?

DLOBI

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że zasada “jeśli chcesz uderzyć psa, to kij zawsze się znajdzie” sprawdza się, gdy Nasi Dzielni Dziennikarze (w skrócie NDD) postanawiają podjąć temat “rząd a pedofilia”. Co jakiś czas dzwoni do mnie taki Dzielny Bojowy Dziennikarz (w skrócie DBD) i próbuje na wszelkie sposoby nakłonić, bym powiedział to, co mu jest do materiału potrzebne, czyli, że rząd jest zły, nic nie robi i w ogóle – wiadomo – “wina Tuska”. A kiedy tłumaczę, wyjaśniam, przedstawiam fakty, zniechęcony DBD kończy rozmowę i idzie do kogoś innego. I tak do skutku, aż uda mu się nagrać to, co pasuje do z góry założonej tezy.

Tu warto zwrócić uwagę na pewien fakt. Otóż obecnie w polskich więzieniach mamy ok. 1.000 osadzonych, skazanych za przestępstwa na tle seksualnym, ale u 130 z nich zdiagnozowano zaburzenie popędu seksualnego. Nie każdy, kto krzywdzi dzieci, jest pedofilem, czyli osobą chorą. Jeśli jest chory, to trzeba go leczyć. Jeśli jest zdemoralizowany – resocjalizować. To nie to samo.

Najpierw media krytykowały rząd, że nic nie robi, by walczyć z problemem krzywdzenia seksualnego dzieci. Rząd przygotował nowe przepisy, Sejm je uchwalił. Jednym z ważniejszych osiągnięć tego rządu jest moim zdaniem  właśnie uchwalenie tych przepisów wprowadzających przymusową terapię sprawców przestępstw seksualnych, którzy mają zaburzony popęd seksualny. Polskie prawo przewiduje, że sprawca takich przestępstw na 6 miesięcy przed zakończeniem odbywania kary kierowany jest na badania. Lekarze mają zdiagnozować, czy stanowi on zagrożenie. Jeśli nie – to po odbyciu kary sąd kieruje go na leczenie ambulatoryjne, które obejmuje terapię farmakologiczną, mylnie określaną przez media i raz określoną przez premiera jako kastrację chemiczną, a także na psychoterapię. Jeśli stanowi zagrożenie – kierowany jest na leczenie zamknięte. Podobnie dzieje się, jeśli po odbyciu kary i skierowaniu na leczenie ambulatoryjne, od takiego leczenia się uchyla. Leczenie jest przymusowe.

Oto uchwalony przepis:

Art. 95a. § 1. Skazując sprawcę na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania za przestępstwo skierowane przeciwko wolności seksualnej, popełnione w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych, sąd może orzec umieszczenie sprawcy, po odbyciu tej kary, w zakładzie zamkniętym albo skierowanie go na leczenie ambulatoryjne, w celu przeprowadzenia terapii farmakologicznej lub psychoterapii, zmierzających do zapobieżenia ponownemu popełnieniu takiego przestępstwa, w tym w szczególności poprzez obniżenie zaburzonego popędu seksualnego sprawcy. Terapii farmakologicznej nie stosuje się, jeżeli jej przeprowadzenie spowodowałoby niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia skazanego.
§ 1a. Sąd orzeka umieszczenie sprawcy, o którym mowa w § 1, skazanego za przestępstwo określone w art. 197 § 3 pkt 2 lub 3 w zakładzie zamkniętym albo skierowanie go na leczenie ambulatoryjne.
§ 2. W okresie do 6 miesięcy przed przewidywanym warunkowym zwolnieniem lub przed wykonaniem kary sąd ustala:
1) potrzebę i sposób wykonywania orzeczonego środka, o którym mowa w § 1,
2) sposób wykonywania orzeczonego środka, o którym mowa w § 1a.
§ 2a. Sąd może zarządzić zmianę sposobu wykonywania środka zabezpieczającego określonego w § 1 lub 1a.
§ 2b. Sąd zarządza umieszczenie w zakładzie zamkniętym, jeżeli sprawca uchyla się od leczenia ambulatoryjnego określonego w § 1 lub 1a.
§ 3. Przepisy art. 94 § 2 i 3 stosuje się odpowiednio.

Przed uchwaleniem przepisów, NDD atakowali Donalda Tuska, twierdząc, że te przepisy naruszają prawa człowieka. Ciekawe, ale nawet nie chce mi się tego analizować. Już miesiąc po uchwaleniu przepisów, problem praw człowieka przestał NDD interesować i zaczęli atakować rząd, twierdząc że jeszcze nie ma aktów wykonawczych. Tłumaczyłem wtedy, że mamy czas, ale NDD wiedzieli lepiej. A wiadomo, jeśli jeden rozmówca nie chce powiedzieć tego, co DBD chce, to DBD znajdzie sobie innego.

Potem, gdy przepisy już były, NDD przypuścili szturm na rząd pod hasłem “pedofile chodzą po ulicach, bo nie ma ośrodków do leczenia zamkniętego”. Premier Donald Tusk i minister zdrowia Ewa Kopacz otworzyli ośrodek w Choroszczy. NDD i na to znaleźli sposób – to na pewno element kampanii wyborczej. Ja nie wiem, czy to był element kampanii wyborczej, czy nie. Ale nawet jeśli, to nie bardzo rozumiem, co w tym złego. Spełnianie obietnic to chyba dobry element kampanii?

Wybory za nami i DBD z TVN wraca do tematu. Oto bowiem nowy skandal – ośrodek świeci pustkami. Nie pomogą tłumaczenia, dość logiczne, że:

  1. prawo nie działa wstecz, czyli nie można przymusową terapią objąć osób skazanych przed 2010 rokiem;
  2. minimalny wyrok to 2 lata (nie 3, jak twierdzi DBD, autor materiału) – Art. 200 § 1 KK przewiduje karę od 2 do 12 lat pozbawienia wolności;
  3. skoro minimalny wyrok to 2 lata, to pierwsi pacjenci w ośrodku mogą pojawić się, łatwo to obliczyć, w 2012 roku (nie 2013, jak twierdzi autor materiału)

Dla niedowiarków:

Art. 200. § 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania,
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Ja nawet wiem, skąd DBD wziął te 3 lata:

Art. 197. § 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się zgwałcenia:
1) wspólnie z inną osobą,
2) wobec małoletniego poniżej lat 15,
3) wobec wstępnego, zstępnego, przysposobionego, przysposabiającego, brata lub siostry,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

Biedny DBD nie czytał jednak uważnie przytoczonego wyżej Art. 95a KK. Ma on kilka paragrafów. DBD odniósł się do § 2, który głosi, że sąd umieszcza sprawcę. Zapomniał jednak o § 1, który głosi, iż sąd może orzec. Oznacza to tylko tyle, że w przypadku skazania z Art 200 sąd może, a w przypadku Art. 197 § 3 musi orzec przymusową terapię. Cóż, jeśli ktoś chce w pracy dziennikarskiej zajmować się sprawami prawnymi, to dobrze byłoby jednak, gdyby umiał czytać przepisy ze zrozumieniem.

Najpierw było źle, że ośrodka nie ma, teraz źle, że jest. Stare ludowe porzekadło głosi, że, jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. I tak jest tym razem. W telewizyjnym materiale dyrektor ośrodka żali się, że NFZ mu nie płaci, bo szpital nie ma pacjentów. No, nie ma, to nie płaci. Zgadzam się jednak, że, skoro rząd oczekiwał od szpitala gotowości do świadczenia usług, to jakiś tzw. standing powinien być przewidziany. W materiale wypowiada się również znany seksuolog profesor Zbigniew Lew-Starowicz, który żali się, że złożył ofertę swoich usług i nie dostał odpowiedzi.

I tylko zastanawiam się, kto zainspirował DBD do zrobienia materiału: pan dyrektor czy pan profesor?

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

Preview:

Powered by WordPress | Designed by: All Premium Themes Online. | Thanks to Top Bank Free Premium WordPress Themes, wordpress themes 2012 and Premium Themes