Nie tak dawno przez media przetoczyła się dyskusja wokół pogłoski o rządowych planach likwidacji sądowych wydziałów ds. rodzinnych i nieletnich. Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział jednak, że nie tylko nie ma decyzji o likwidacji, ale nawet – ministerstwo nad taką decyzją nie pracuje.
Żeby było jasne: mam wiele, wiele zastrzeżeń do funkcjonowania sądów rodzinnych. Nie chcę niepotrzebnie uogólniać, ale często odnoszę wrażenie, że spora część orzekających w nich sędziów trafiło tam tylko dlatego, że jakimś cudem ukończyli aplikację i coś z nimi trzeba było zrobić. Wielokrotnie miałem do czynienia z przypadkami nieznajomości przepisów, bezdusznością, lenistwem. Wiele złego można zarzucić sądom rodzinnym.
A jednak minister podjął słuszną decyzję i chwała mu za to. Dobrze, że nie uległ pokusie prostych rozwiązań. Czasem bowiem, a nawet często, problem nie tkwi bowiem w systemie, ale w tzw. czynniku ludzkim. Systemowe rozwiązanie w postaci sądów zajmujących się sprawami rodzinnymi, a przede wszystkimi sprawami dzieci, jest po prostu słuszne. Sprawy dziecięce mają swoją specyfikę, którą trzeba uwzględnić. Rozwiązaniem nie jest likwidacja sądów rodzinnych, ale podnoszenie kwalifikacji orzekających w nich sędziów. I tu ministerstwo ma z pewnością sporo do zrobienia. Na szczęście minister zapowiada, że zamierza to robić.
RSS Feed
Twitter

Posted in
Tags: 