Miesięcznik “Chip” opublikował na swojej stronie i na swoich łamach, w ramach cyklu Cyberkryminalni” artykuł o rozbiciu grupy pedofilskiej. Artykuł ten ilustrowany był zdjęciami pochodzącymi z akt sprawy prowadzonej przez katowicką prokuraturę. Na razie efektem tej sprawy jest odwołanie przez ministra sprawiedliwości odpowiedzialnych za udostępnienie dziennikarzom zdjęć prokuratorów.
To słuszna decyzja. Prokuratorzy wykazali się skrajnym brakiem wyobraźni. Rozumiem potrzebę współpracy z mediami, ale przekroczyli granicę, której przekraczać nie wolno. Zapomnieli, że za każdym takim zdjęciem kryje się konkretne dziecko, skrzywdzone dziecko. Upublicznienie jego wizerunku to krzywda dodatkowa. Pomijam już fakt, że miejsce dowodów jest w aktach sprawy, a nie na łamach czasopisma.
Jako że sam byłem dziennikarzem, na ogół wykazuję bardzo dużo zrozumienia dla mediów. Tym razem jednak zrozumienia w sobie znaleźć nie umiem. Materiał, promowany na okładce, nie został wcale, wbrew twierdzeniom redaktorów Chipa, opublikowany w ramach przestrogi. Od 7 lat prowadzimy działania profilaktyczne i jakoś nie musieliśmy publikować takich materiałów. A chęcią walki z pedofilią swoje zachowania tłumaczyli m.in. Andrzej Samson i pewien znany brytyjski muzyk oskarżony o kupowanie i sprowadzanie pornografii dziecięcej. Kiepskie to towarzystwo. Powiedzmy sobie szczerze – redaktorzy chcieli wywołać skandal i zwiększyć sprzedaż czasopisma. Chcieli to zrobić kosztem dzieci. Taka postawa napawa obrzydzeniem. I tyle.
Warto jednak dodać, że prokuratura powinna rozważyć, czy w tej sprawie nie doszło do przestępstwa wyczerpującego znamiona dwóch artykułów kodeksu karnego.
Art. 202 par. 2 mówi bowiem o karalności rozpowszechniania treści pornograficznych w sposób umożliwiający małoletniemu poniżej lat 15 zapoznanie się z nimi. Chip nie jest pismem erotycznym, zabezpieczonym choćby ostrzeżeniem, że zawiera treści przeznaczone dla dorosłych. Jego czytelnikami są również osoby młode. Przepis ten – o czym trzeba pamiętać – nie wymaga wskazania konkretnego dziecka, któremu udostępniono materiał pornograficzny, wystarczy, że nie został on wystarczająco zabezpieczony przed dostępem dzieci.
Drugi przepis to art. 202 par. 3 Kodeksu karnego, który przewiduje kary, i to wysokie, za rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem małoletniego, czyli osoby, która nie ukończyła 18 roku życia. Jak ustalili dziennikarze innych mediów, z opinii biegłego wynika, iż osoby przedstawione na opublikowanych zdjęciach mogą być w przedziale wiekowym 15-18 lat.


Posted in
Tags: 






[...] Przeczytaj komentarz na blogu Jakuba Śpiewaka [...]