Archiwum dla ◊ February, 2009 ◊

Przy okazji Dnia Bezpiecznego Internetu
Thursday, February 12th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

W tym roku Dzień Bezpiecznego Internetu wypadł, choć sam nie wiem dlaczego, 10 lutego. Jak co roku odbyła się konferencja (wiewiórki donoszą, że raczej nudnawa). Przez jeden dzień oficjele i działacze mogli puszyć się i chwalić, jak to w naszym kraju dba się o bezpieczeństwo dzieci online. W związku z tym jakże uroczystym świętem naszło mnie kilka refleksji.

Reflekcja numer 1:

Wszyscy dużo mówią o potrzebie edukacji. A na medialnych występach się na ogół kończy. Ewentualnie można walnąć na stronę scenariusze lekcji i chwalić się “prowadzimy kampanię edukacyjną metodą kaskadową”. Można też opowiadać o elearningu, choć przecież wiadomo, że rodzice rzadko kiedy potrafią posługiwać się sprawnie komputerem, więc raczej z takiej oferty nie skorzystają. Edukacja, która jest potrzebna, to – jak to mówią – pójscie pod strzechy. Trzeba ruszyć się ze stolicy i jeżdzić po kraju, niosąc kaganek oświaty: do nauczycieli, do rodziców, do dzieci.

Refleksja numer 2:

Przy okazji rzeczonego Dnia Bezpiecznego Internetu, ale i przy innych okazjach, gdy temat dzieci i sieci jest poruszany publicznie, mówi się głównie o tym, by chronić dzieci przed internetem (czy zagrożeniami z niego płynącymi). A ja mam często wrażenie, że to nie dzieci trzeba chronić przed internetem, ale internet trzeba chronić przed dziećmi. W końcu to one rozrabiają w sieci jak pijane zające na miedzy i choć ich rozróby to na ogół drobne wykroczenia, to przecież najbardziej dokuczliwe. Warto by zerwać już z tym stereotypem “niewinnych aniołków”.

Refleksja numer 3:

Hasło dnia mówi o bezpiecznym internecie, a nasze myślenie o tym bezpieczeństwie zdominowane zostało przez myślenie o dzieciach. Oczywiście, dzieci są ważne, “wszystkie dzieci nasze są”, itd. Ale przecież bezpieczeństwo w sieci to temat, który dotyczy również dorosłych. To nie tylko grooming, cyberbullying i inne mądrze brzmiące kwestie. Warto pamiętać na przykład o tym, że Polska jest na 4 miejscu w świecie (choć raz jesteśmy w czymś w czołówce) pod względem rozsyłanego spamu, przy czym są to na ogół przesyłki niepolskie, co oznacza, że wiele komputerów w polskich domach jest pod kontrolą zagranicznych cyberprzestępców (w tak zwanych botnetach). Z czego to wynika? Ano, między innymi z tego, że sprowadziliśmy bezpieczeństwo w sieci do problematyki dziecięcej, a niewiele mówimy do dorosłych o tym, że trzeba zabezpieczać swoje komputery.

Wyciągając wnioski szczególnie z dwóch pierwszych refleksji postanowiłem, że Dzień Bezpiecznego Internetu obchodzić będziemy (jak i w poprzednich latach), prowadząc szkolenia w całej Polsce. Dlatego luty jest u nas miesiącem szczególnie intensywnej pracy edukacyjnej. I tak:

A to w końcu tylko luty…

Internetowy ekshibicjonizm
Saturday, February 07th, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Obserwuję sobie, jak ludzie korzystają z internetu, a szczególnie z serwisów społecznościowych, wśród których prym wiedzie oczywiście Nasza-Klasa.pl. Patrzę na narastrającą i ogarniającą coraz więcej ludzi falę internetowego ekshibicjonizmu.

Oto ludzie czują potrzebę opowiedzenia w swoich profilach wszystkim, którzy przypadkiem na nie trafią, oraz swoim znajomym, gdzie teraz pracują, ile zarabiają, jak mieszkają, z kim są związani. Zamieszczają zdjęcia z pracy, z zakrapianych alkoholem imprez, również firmowych (na pewno docenią to zwłaszcza head hunterzy oraz pracodawcy), zdjęcia swoich domów (to przypadnie do gustu agentom nieruchomości oraz włamywaczom), zdjęcia swoich świeżo zakupionych samochodów (ubezpieczyciele i złodzieje aut będą wniebowzięci).

Cóż, jeśli ktoś ma potrzeby ekshibicjonistyczne, a przy tym pozbawiony jest potrzeby intymności oraz zdrowego rozsądku, to w gruncie rzeczy jest to jego problem i nie ma powodu, by się tym zajmować. Skoro ktoś chce być okradziony, to trudno mu tej radości przecież odmawiać. Każdy ma wszak prawo do swoich małych radości. Ja tam jakoś nie chciałbym paść ofiarą złodzieja, ale w końcu, jak głosi hasło jednej z kampanii na rzecz tolerancji “wszyscy różni, wszyscy równi”. 

Znacznie bardziej niepokoi mnie, gdy dorośli w swoich profilach zamieszczają zdjęcia dzieci, a już szczególnie niekompletnie ubranych. Oczywiście, nie jest to nielegalne. Zdjęcie dziecka, które biega bez majtek po plaży albo wykonane w trakcie przewijania czy kąpieli, to nie jest rzecz jasna pornografia dziecięca. Nie wszystko jednak, co legalne, jest dobre.

Po pierwsze, zdjęcie, które dla rodzica jest sympatyczną pamiątką z wakacji czy ze wspaniałego momentu, jakim jest pierwsza kąpiel dziecka, dla pedofila będzie pożywką do seksualnych fantazji i masturbacji. Dziwię się więc dorosłym, którzy publikują takie zdjęcia, bo dla mnie myśl, że ktoś mógłby onanizować się przy zdjęciu moich dzieci, jest jednak odrażająca.

Po drugie, dziecko to integralny człowiek. Ma prawo do intymności. Rzecz jasna tygodniowe, miesięczne, czy roczne dziecko nie wie jeszcze, co to intymność i wstyd. Nie zmienia to faktu, że za kilka lat będzie już to wiedzieć. I jak poczuje się, gdy dotrze do niego, że wszyscy mogli oglądać jego zdjęcia nago? Co odpowie rodzic swojej córce, gdy ta spyta “mamo, tato, dlaczego pokazywaliście wszystkim moje zdjęcia nago?”

Kato-tata – nie-pamiętnik
Monday, February 02nd, 2009 | Autor: Jakub Śpiewak

Słyszałem już w swoim życiu wiele wstrząsających historii i byłem przekonany, że niewiele jest w stanie zrobić na mnie wrażenie. Myliłem się jednak. 

Książkę “Kato-tata nie-pamiętnik” przeczytałem jednym haustem. Nie da się od niej oderwać. Z jednej strony wciąga, z drugiej – czytałem ją na raz, by mieć ją już za sobą. Już chciałem mieć za sobą obcowanie z tym, co w tej książce opisano. A jednocześnie nie mogłem oderwać się, wciąż licząc na jakieś dobro. Na happy end. A przecież byłem świadom od początku, że trudno tu o szczęśliwe zakończenie.

Halszka Opfer to pseudonim dziewczynki, która doświadczyła takiego zła, którego nie umiemy sobie wyobrazić. I która nie oszczędza swojego czytelnika w opisie świata pełnego przemocy i zła. Molestowanie seksualne przez ojca, przemoc ze strony ojca, zaniedbanie ze strony matki, jej przyzwolenie na działania męża, przemoc między rodzeństwem, pogarda i niechęć otoczenia, głód, pijackie burdy, całkowity brak miłości i empatii matki, gwałty ze strony lekarza, sędziego, kuzyna, wykorzystanie przez spotkanych w życiu mężczyzn.

Kiedy człowiek czyta to wszystko myśli sobie “nie, to po prostu niemożliwe, by jedną osobę spotkało w życiu tyle zła”. A jednak taki świat istnieje. Bo książka Halszki Opfer to nie jest fikcja literacka. To brutalna rzeczywistość. I nie możemy na to zło zamykać oczu. Udawanie, że go nie widzimy, nie sprawi przecież, że to zło zniknie samo z siebie.

W przedmowie do książki możemy przeczytać:

“Dzieciństwo może różnie smakować; może być słodkie i przepyszne jak ciastko lub lody czekoladowe, może być niezbyt cukierkowe, ale „pożywne” jak kromka chleba z masłem, ale może też być jak garść gwoździ – ostre, zimne i nie do przełknięcia! (…)

Spotkanie z historią Halszki Opfer będzie inne dla tych, których dzieciństwo smakowało jak lody czekoladowe, którzy wzrastali w prawdziwym cieple domowego ogniska, czuli się kochani, bezpieczni, wartościowi. Tym „szczęśliwcom”  opowieść przedstawiana w tej książce może pomóc zrozumieć dzieci krzywdzone, ich trudne i zaskakujące zachowania, ich uczucia i nastawienie do świata. “

Temat molestowania seksualnego dzieci staje się coraz bardziej medialny. Często jednak traktujemy go w kategoriach sensacyjnych, jako coś odległego, ciekawostkę z telewizyjnego ekranu. Na ogół myślimy zresztą głównie o sprawach. Politycy krzyczą o kastrowaniu, policja domaga się, skądinąd słusznie, szerszych uprawnień do ścigania. Halszka Opfer pozwala nam spojrzeć na problem z właściwej perspektywy – z perspektywy krzywdzonego dziecka. Jeśli nie spojrzymy na ten problem oczami dziecka zmuszanego do seksualnych aktów, nie zrozumiemy, o co w ogóle w tym wszystkim chodzi.