Co jakiś czas powracają pomysły cenzurowania internetu. Teraz propozycje takie zgłosił brytyjski minister kultury Andy Burnham. Można o tym przeczytać na stronie fundacji. To nie pierwsze tego typu pomysły.
Ciekawi mnie tylko, jak brytyjski minister do spółki z prezydentem USA chcą zrealizować takie plany? Internet jest globalny, więc można umieścić serwis poza USA i UK, a nadal będzie on dostępny dla użytkowników z tych krajów. Trudno zresztą o klasyfikację w dobie Web 2.0, gdy większość serwisów oparta jest na treściach publikowanych przez użytkowników (user created content).
Mnie osobiście niepokoi coś jeszcze. Zaczyna się na ogół od rozmów o trosce o dzieci. Pod tym pozorem wprowadzić można wiele ograniczeń. Kiedy się jednak wykona pierwszy krok, łatwiej o kroki kolejne. Jakie potem ograniczenia zostaną wprowadzone?


Posted in
Tags: 





