W komputerze mężczyzny zatrzymanego w wyniku prowokacji dziennikarza Wiadomości znaleziono pornografię dziecięcą i prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej lat 15 (art. 202 par. 4a KK) oraz prezentowania małoletniemu poniżej lat 15 treści pornograficznych (Art. 202 par. 2 KK).
Zarzut pierwszy rozumiem, zarzutu drugiego nie. Skoro po drugiej stronie kabla nie było małoletniego tylko jak najbardziej pełnoletni dziennikarz, to trudno tu mówić o tym, by nastąpiło zaprezentowanie pornografii dziecku. No, chyba że każdego dziennikarza będziemy traktować jak dorosłe dziecko, ale tej sytuacji raczej ustawodawca nie przewidział.
Ktoś powie, że się czepiam. No, może trochę. Ja oczywiście chciałbym, abyśmy wyłapali i ukarali wszystkich ludzi, którzy popełniają przestępstwa. Chciałbym, aby nikt nie prezentował dzieciom pornografii i aby nikt nie składał im propozycji seksualnych. Chciałbym, by policjanci mogli skutecznie walczyć z przestępcami.
Ale z drugiej strony nie chcę, by organa ścigania ulegały presji mediów, bo to nie jest ich rola. Od ścigania przestępców są policjanci i prokuratorzy, nie dziennikarze. Prześledźmy jeszcze raz dokładnie tę historię.
Dziennikarz udawał na czacie dziecko, wdając się w trwający przez dłuższy czas kontakt z 29-letnim mężczyzną. Ten nakłaniał domniemane dziecko do spotkania w celu seksualnym oraz wysyłał mu zdjęcia pornograficzne. Propozycję składał jednak osobie dorosłej, nie dziecku, do molestowania dziecka nie doszło, nie doszlo tez do prezentowania pornografii dziecku. Mimo to policjanci zdecydowali się na dokonanie zatrzymania. Mało tego, obowiązującą w Polsce zasadą jest, iż prowokację policyjną (czy nawet stosowaną przez inne służby, np. CBA) można podjąć tylko wtedy, gdy posiada się potwierdzoną informację. W tym przypadku tak nie było.
Jednym z powodów, dla których od dawna przestrzegam ludzi, by nie próbowali podejmować tego rodzaju działań (a chętnych nie brakuje) jest to, że można łatwo z myśliwego stać się zwierzyną łowną. I w tym wypadku prokuratura powinna z urzędu sprawdzić, czy działania dziennikarza nie stanowiły przestępstwa.
Art. 18. § 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego.
A dalej czytamy:
Art. 24. Odpowiada jak za podżeganie, kto w celu skierowania przeciwko innej osobie postępowania karnego nakłania ją do popełnienia czynu zabronionego; w tym wypadku nie stosuje się art. 22 i 23.
Nie znam dokładnych zapisów rozmów dziennikarza z zatrzymanym mężczyzną, oczekuję jednak od prokuratury, że dokona ona z urzędu czynności sprawdzających pod kątem ewentualnego podżegania do przestępstwa.
Wierzę, że dziennikarz Wiadomości nie miał złych intencji. Zapewne liczył na to, że uda mu się przygotować świetny materiał, co w końcu jest jego pracą. Być może wierzył też, że jego działania są społecznie uzasadnione i pożyteczne. Po publikacji mojego poprzedniego wpisu Pan Redaktor zadzwonił do mnie niezwykle wzburzony i przekonywał mnie, że tak właśnie jest. Nie mam powodu, by mu nie wierzyć, choć przekonanie dziennikarza a rzeczywistość to nie zawsze to samo.
Na marginesie – nie słyszałem o obyczaju, by dziennikarz dzwonił do kogoś, by w obraźliwej formie atakować go za krytykę swojego materiału, ale w końcu obyczaje się zmieniają. Na przyszłość polecam system komentarzy na blogu. Obiecuję Panu Redaktorowi, że jego rzetelne, krytyczne uwagi na pewno zostaną tu opublikowane.


Posted in
Tags: 





