Przygotowanie żeberek trochę trwało. Nie było pracochłonne, ale za robotę trzeba się zabrać z wyprzedzeniem. Wieczorem wsadziłem mięso do szklanego naczynia, natarłem solą i pieprzem, po czym przygotowałem marynatę. Użyłem do tego moich oliw smakowych. Wybrałem tę z jałowcem, przy okazji wywalając z niej na mięso sporą część rozmarynu, oliwę czosnkową i odrobinę paprykowej. Do marynaty dodałem też tymianek i majeranek. Dodałem jeszcze octu jabłkowego, i 3 łyżki płynnego miodu gryczanego, wymieszałem całość i równo rozprowadziłem na mięso, z obu stron, po czym przykryłem naczynie pokrywką i wstawiłem do lodówki na całą noc.
W zasadzie to był koniec najwłaściwszej pracy. Następnego dnia, ok. 12.30 wyjąłem naczynie z lodówki, żeby trochę odtajało, a o 13.00 wstawiłem je do piekarnika. Co jakiś czas wyciągałem na chwilkę i polewałem zebranym łyzką z naczynia tłuszczykiem. O 14.00 obróciłem na drugą stronę. O 15.00 żeberka były gotowe do podania.
Jak widać, przygotowanie nie było trudne ani męczące, a efekt zachwycający. Polecam, polecam…



Posted in
Tags: 





