Po najnowszą książkę Katarzyny Grocholi sięgnąłem z nudów. Pamiętając “Nigdy w życiu”, “Serce na temblaku” i “Ja wam pokażę”, spodziewałem się lekkiego czytadła, idealnego do poczytania w wannie.
Książka wciągnęła mnie tak, że nie mogłem wyjść z kąpieli (co oznaczało konieczność uzupełniania ciepłej wody). Była jednak dla mnie totalnym zaskoczeniem. Zamiast lekkiego, nieco naiwnego czytadła, jak się okazało, zabrałem się za książkę niezwykłą.
Napisana w formie listów do ojca opowiada historię, jakich wiele. Historię drogi od szczęśliwego związku do piekła przemocy rodzinnej. Pokazuje całą drogę, jaką przechodzi kobieta od ukochanej dziewczyny do przerażonej, zastraszonej, poniżonej ofiary. Pokazuje dramat. Ale pokazuje też drogę powrotu.
Co ważne, Grochola unika zarówno przedramatyzowania, jak i przesłodzenia. Zachowuje takt, nie tracąc wnikliwości spojrzenia. Jest to zarazem spojrzenie ciepłe. Choć w trakcie czytania ściska momentami za gardło, to nie zostawia ze ściśniętym.


Posted in
Tags: 





